z roku 2016

Maj 2016 2 osoby U Franciszki w Porto san Paolo + wycieczki z Alicją

 

Tyle wrażeń, przeżyć i przepieknych widoków w tak krótkim czasie,

jeszcze czegoś takiego nigdy wczesniej nie przeżylismy, 

zabrakło czasu żeby widzieć wszystko ale mam nadzieję bedzie

jeszcze okazja, bo oczywiście chcemy tam wrócić,taki niepowtarzalny

klimat, spokój, czyste Dziękujemy Ci Alicjo za wszystko, bo to dzięki

Tobie ten pobyt był tak w pełni wykorzystany, sami pewnie nie

zdecydowalibysmy sie na wyjazd do kanionu, czy na uczte w

agriturismo albo rejs po archipelagu... Jeździlibyśmy owszem po

wyspie według przewodnika (który okazał się bardzo pomocny ,

super sprawa ) , ale będąc tam pierwszy raz i nie znając języka

włoskiego pewnie organizacyjnie nie byłoby tak jak udało sie to

dzięki Tobie. Kiedy opowiadałam Ani która wybiera sie tam z rodziną

w lipcu (była juz w zeszłym roku w Golfo Aranci i znowu jadą bo tez

sie zakochali w tym miejscu :)  ) ile miejsc widzielismy z Tobą

to od razu pytała czy bedziesz tam może na miejscu

w lipcu również ;) ,no ale nie każdy ma tyle szczescia co my

mieliśmy;) bo wspominałas ze bedziesz tam dopiero we wrzesniu. pachnące kwiatami powietrze, uśmiechnieci życzliwi ludzie, cudowna przyroda...i coś magicznego czego nie da sie opisać,ale jest w tej wyspie i zadziałało na nas tak,że żal było wyjeżdżać, to były przecudowne wakacje , jak wyjeżdzaliśmy rano w stronę portu, to łza zakręciła sie w oku bo tak miło ,przyjemnie spędzało sie czas na Sardynii, że jakoś tak smutno było wyjeżdżać stamtąd....

Mieszkanie u Franciszki - super, bardzo przyjemnie sie mieszkało, taki spokój dokoła, piękne widoki z okien i tarasu i w oddali z gór dobiegały dźwięki dzwonków, świerszczy a nocą rechotanie żabek  razem z dźwiękami dzwonków z oddali, to dawało bardzo przyjemne uczucie spokoju i bliskości natury, czuliśmy sie tam rewelacyjnie,   na pewno w innych miejscach tez mieszka nie przyjemnie, ale tak to juz chyba działa,że jak człowiek coś polubi bardzo to chce wracac w to samo miejsce.... :)

Wiosenny pobyt w Golfo Aranci - Słonecznik kwiecień 2016 


zwykle wyjeżdżaliśmy w ciepłe kraje w seoznie - w licpu lub w sierpniu,

tym razem udało nam się wyrwac na kwietniowy tydzień.

W Slonecznziku przyjęto nas miło, odebrano z lotniska, na cześc pobytu

wynajęliśmy auto w poleconej przez Alicję lokalnej wypozyczalni aut,

tanio i bez karty kredytowej, dzięki niesamowicie dokładnemu

przewodnikowi, który dostaliśmy mailem po rezerwacji, udało nam się

zobaczyć wiele pieknych miejsc - plaża Cala Del Dottore jest rzeczywiście

bajeczna , cały dzien byliśmy tam sami! , rejs po archipelagu bajkowy

( poniewaz to poza sezonem zadzwoniliśmy do kapitana i ustaliliśmy

wczesniej kiedy poplyniemy) , bardzo przydała się informacja z

przewodnika gdzie za darmo w poblizu portu przed rejsem zaparkowac -

oszczędziliśmy sporo euro na parkingu na cały dzień...Zrobiliśmy 2 z

zaproponoanych w przewodniku całodniowcyh objazdówek po okolicy ,

w tym Szmaragdowe Wybrzeże. Mieszkania w Słoneczniku funkjonalne,

wszystko co trzeba, zadbany ogródek i cisza wieczorem.

Najbliższa plaża tez często była prawie pusta.

Dziękuję za sprawną organizację i za rok wracamy w inną część wyspy ! :)
Tomek z rodziną.

maj 2016 2 osoby U Massimo w Capoterra

Nie wiem czy nasza opinia bedzie  przydatna gdyz tak jak pisałam planując wakacje zależało nam na błogim"nic nie robieniu" wiec niewiele zwiedzaliśmy.Skupiliśmy się głównie na leżakowaniu,jedzeniu,korzystaniu ze słońca i nadrobiliśmy zaległości czytelniczych. Jeżeli chodzi o przewodnik to przydał nam się jak najbardziej-przede wszystkim ze względu na oddalone plaże.Skorzystaliśmy też ze wskazówek dotyczących Cagliari (co zjeść,jak dotrzeć do plaży).Sardynia oczywiście piękna.Wybraliśmy maj (w takim terminie mogliśmy tylko lecieć)

i powiem szczerze,ze jezeli ktos liczy na wakacje "pełną parą"

to lepiej niech wybierze sezon.Dwa lub trzy dni strasznie wiało

szczególnie wieczorami-nie bylo mowy o jakimkolwiek spacerze.

Plaża La Maddalena w maju niezbyt atrakcyjna-wiele roślin

wodnych na brzegu, tak wiec żeby nacieszyć "oko" pięknymi plażami

trzeba się pofatygować dalej.Byliśmy bez naszej pociechy wiec

postanowiliśmy korzystać z komunikacji masowej i dla nas bylo ok

ale mysle ze w sezonie to duży próbkę i jesli ktos chce plażować na

pięknych plażach musi wynająć samochód. Jezeli chodź o Massimo

to przemiły  człowiek. Przesyłam kilka zdjec,dla mnie przepięknych

ale Pani pewnie widziała je setki razy:-)na pewno wrócimy jeszcze

na Sardynie ale raczej wybierzemy czerwiec lub wrzesień bo

koniecznie musimy skorzystać z kolacji w gospodarstwach

agroturystycznych o których przeczytaliśmy w przewodniku-teraz nie udalo sie wsiąść w nich udziału.
Pozdrawiam i dziękujemy za pomoc w organizacji, Agnieszka

Kwiecień U Franciszki w Porto San Paolo - para z rocznym dzieckiem
 

Jesteśmy bardzo zadowoleni z pobytu u Franciszki, widać było, że jesteśmy przed sezonem i jeszcze nie wszystko gotowe (np. ogródek), ale naprawdę miło spędziliśmy tam czas.Korzystaliśmy z Pani opracowania wybierając plaże (choć woda zimna w kwietniu) czy krótkie trekkingi - bardzo przydatne. Nas szczególnie

zachwyciły plaże w zatoce Orosei, ale też cudowna Brandinchi już

zdecydowanie bliżej nas. Zajechaliśmy też autem do Sassari, Alghero

(cudowne), a nawet Cagliari. Jako, że byliśmy z zaledwie rocznym

dzieckiem, musieliśmy zrezygnować z kilku atrakcji (niestety min z

archipelagu La Maddalena), ale i tak zdołaliśmy sporo zwiedzić.

Pysznym przeżyciem był polecany przez Pani przewodnik obiad w

agroturystyce Su Crescia Ezza, polecanej zresztą także przez

Franciszkę. Najedliśmy się też sporo pecorino, sardyńskiego pieczywa,

owoców morza i lodów. Natomiast cappuccino i rogalik rano w

Bar Centrale w Porto San Paolo to była pozycja obowiązkowa. 

Zdaje się, że jeszcze kiedyś zawitamy na Sardynię,

bo wiele tam jeszcze do odkrycia i przeżycia.

 

Kwiecień 2017 NIESAMOWITA RELACJA AUTOSTOPOWA -  2 os Olbia + Cala Gonone

Przylecieliśmy do Olbii, powitała nas mieszanka mnóstwa nieznanych zapachów – uwielbiam ten zapach!! J Pamiętałam go z mojego ostatniego pobytu i wciąż pozostaje niezmienny! J To kwiaty i zioła jakich u nas w Polsce niestety nie ma…

Pojechaliśmy sobie do centrum pospacerować i porobić małe zakupy, bo wiedzieliśmy, że w okolicy Baia Turchese nie ma sklepu. Pod wieczór postanowiliśmy pojechać do domu. Wsiedliśmy w nasza „5” i nie wiem jak to się stało ale pomyliłam adresy! ;p Byłam pewna, że Baia Turchese jest na ulicy Lido del Sole, więc wysiedliśmy wcześniej z autobusu, przeszliśmy całą ulicę (była naprawdę dłuuuga) na której nie było nic, oprócz bagien wokół :P i chmar komarów nad głowami. Stwierdziliśmy, że trzeba poszukać jakiegoś człowieka, który nam powie gdzie jest Baia Turchese. Złapałam zatem na stopa jednego Pana, który oczywiście nie mówił po angielsku i chyba 20 minut rozmawialiśmy o tym jak i gdzie trzeba iść, by dojść do Baia Turchese, bo on też nie wiedział gdzie to jest. Dopiero jak zobaczył na potwierdzeniu rezerwacji „Vecchie Saline” to mu zaświtało. Ja po moim poprzednim pobycie jeszcze pamiętam trochę włoskiego, poza tym uczę się hiszpańskiego i znam podstawy łaciny, więc jakoś udało nam się przetrwać.. :P Miły Pan podwiózł nas pod samą Baia Turchese i oczywiście okazało się, że autobus z którego wysiedliśmy jedzie pod samą bramę hahaha. Podarowaliśmy Panu wno i mocno podziękowaliśmy! W taki sposób ok. 21 znaleźliśmy się w domu gdzie poznaliśmy przemiłą Marię Teresę, która jest zakręcona jak bączek. Przesympatyczna osoba, cały czas Cię wspominała, masz od niej serdeczne pozdrowienia! Następnego dnia daleko nie jechaliśmy, bo przeszliśmy się spacerkiem na plaże wokół Baia Turchese. Pięknie stamtąd widać Tavolarę.  Bardzo tam ładnie ale niestety wiał tak nieprzyjemny wiatr, że w końcu musieliśmy się ciepło ubrać. Słońce świeciło bardzo intensywnie ale wiatr psuł wszystko.. Pod wieczór pojechaliśmy do miasta na spacer, poszliśmy zwiedzić Basilico San Simplicio, pospacerować po parku Parco Fausto Noce. Wkrótce okazało się, że nasza ostatnia „5” już odjechała. Niestety autobusoway  rozkład jazdy w internecie, który miałam wydrukowany nijak się ma do tego realnego, którym się posługują na co dzień. Dla nas to oczywiście żaden problem – do domu wróciliśmy autostopem.

Kolejny dzień był zaplanowany na Golfo Aranci. Pojechaliśmy z samego rana autobusem „5”, spod samego Turkusa. Wyskoczyliśmy z busa 7 km przed Golfo Aranci, bo autobus niestety tam nie skręcał tylko jechał bezpośrednio do Porto Rotondo. Dalszą drogę pokonaliśmy autostopem. Pogoda tego dnia na początku nie rozpieszczała, dopiero później zrobiło się gorąco. Spacerkiem wędrowaliśmy po ponumerowanych plażach, przeszliśmy obok portu i kierowaliśmy się w stronę Isola di Figarolo. Po drodze zjedliśmy drugie śniadanko na Cala Moresca, która jest naprawdę piękną plażą! JWdrapaliśmy się na Stazione Radio Guglielmo Marconi, by podziwiać piękny widok całej okolicy. Był już wtedy słoneczny dzionek, więc widzieliśmy naprawdę sporo, duża przejrzystość powietrza. Zajrzeliśmy sobie do ruin tej stacji nadawczej i zeszliśmy na dół. Pomoczyliśmy się na plaży Cala Moresca i wieczorem zaczęliśmy kierować się w stronę centrum na autobus/pociąg. Niestety okazało się o zgrozo że ostatni pociąg uciekł nam sprzed nosa. Udaliśmy się zatem do centrum zaczerpnąć informacji czy jakiś autobus nie będzie jechał do Olbii. Zapytaliśmy sympatycznego właściciela sklepiku z pamiątkami, który stał przy lodziarni. Nawiązała się rozmowa i najbliższą godzinę spędziliśmy z miłymi Panami rozmawiając o życiu, naszych krajach i starych dobrych czasach ;) powiedzieli, że autobus odjedzie za jakąś godzinę i wskazali nam miejsce przystanku. Zjedliśmy z nimi pyszne lody i pożegnaliśmy się. Autobus finalnie nie przyjechał, zatem złapaliśmy stopa i z instruktorem nurkowania z RPA udaliśmy się pod samego Turkusa.

W niedzielę spakowaliśmy rzeczy i z rana wyruszyliśmy w trasę, autostopem do Tortoli.

O 10:00 wyruszyliśmy, ok. 15:00 byliśmy na miejscu.

Rozpakowaliśmy się i ruszyliśmy na plażę Spiaggia di Basura. Zostaliśmy tam do wieczora i kiedy pozbierałam mnóstwo pięknych dorodnych muszelek, wróciliśmy do miasta by coś zjeść. Uwaga: na innych plażach w okolicy Tortoli nie znalazłam tak pięknych muszli, więc jeśli ktoś chce zebrać te skarby to zapraszam na Basurę.

Wybraliśmy restaurację w samym centrum Il Drago Rosso i mogę śmiało polecić tam wszelkie dania z małżami. Rozpływały się w ustach! Marcin zamówił talerz owoców morza i też były pyszne i świeże. Jeżeli chodzi o pizzę to polecam Pizzeria Paninoteria Trattoria Peppe e Fui (z zewnątrz nie wyglądała wytwornie ale zauważyliśmy, że dużo Włochów tam chodzi, więc to nas skusiło stwierdziliśmy, że oni się znają najlepiej). Bardzo smaczna pizza, możemy śmiało polecać!

Kolejny dzień był zaplanowany na Altopiano Golgo i Cala Goloritze. Pojechaliśmy z Tortoli autobusem do Baunei i tam zaczęliśmy wspinaczkę na płaskowyż. Dość szybko złapaliśmy stopa na płaskowyż, para przesympatycznych Włochów nas zabrała bo oni jechali tam na taki górski trekking. Pożegnaliśmy się i umówiliśmy po południu przy ich samochodzie bo miła pani powiedziała, że zabierze nas z powrotem do Tortoli jeśli skończymy nasze wędrówki w tym samym czasie. Po drodze mijaliśmy chatki pasterzy, trochę zwiedzających (ale nie wielu – to idealna pora na zwiedzanie tej pięknej wyspy). Po ok godzinie dotarliśmy na plażę. Przepiękna! Chyba najładniejsza, jaką widziałam w życiu! Woda co prawda był jeszcze chłodna więc nie pokąpaliśmy się ale pomoczyliśmy i wygrzaliśmy na słoneczku. W kwietniu ok godziny 16:00 na Cala Goloritze robi się już ciemno, bo masyw górski zasłania słońce, więc na plażowanie i opalanie zdecydowanie rano a nie po południu.

Następny dzień był zaplanowany na wąwóz Su Gorropu. Dojechaliśmy tam autostopem po południu, nie obyło się bez przygód! W międzyczasie złapaliśmy na stopa pszczelarza, który zawiózł nas na swoje barcie i dał miodu prosto z plastra z ula, potem zabrał nas jego kolega a na koniec jechaliśmy z pasterzem kóz, u którego w aucie śmierdziało kozim serem i mlekiem :P

Przed wejściem na wąwóz była już czynna kasa biletowa i zakupiliśmy bilety wstępu. Wąwóz bardzo nam się podobał, my uwielbiamy taki klimat, lubimy wakacje na których trzeba się wysilać a leżenie na plaży zostawiamy raczej na sam koniec dlatego Sardynia jest doskonałym rozwiązaniem J  Mijaliśmy po drodze ludzi, wyszliśmy z wąwozu tą samą trasą, po drodze trochę zboczyliśmy w poszukiwaniu skrótu. Pomimo późnej pory i zapadającego zmierzchu złapaliśmy stopa w kilka minut. Do Tortoli jechał akurat pan meteorolog do pracy na nockę. Zawiózł nas pod sam dom. Nie ukrywam,. Że mieliśmy ogromne szczęście do stopa na Sardynii, ani jeden dzień nie czuliśmy się zawiedzeni.

Jednym słowem wakacje bardzo udane, od kwietnia oboje nie mieliśmy okazji wziąć urlopu, dlatego tak bardzo wspominam naszą kochaną Sadynię i tęsknię!

Dziękujemy Ci Alicja za Twoją pomoc i wszystkie fajne materiały, które od Ciebie dostaliśmy!

II połowa czerwca 2 osoby w Słoneczniku w Golfo Aranci 


Jeszcze raz bardzo dziękujemy za pomoc w organizacji naszych cudownych wakacji. 
Zaczynając od samego początku - na lotnisku w Olbii czekał na nas Fiat Panda z wypożyczalni Blu Dream Services z San Teodoro. Koszt auta w czerwcu to 30 euro/dzień + 20 euro za odbiór i zwrot na lotnisku + oczywiście wyjeżdżone paliwo (na Sardynii litr benzyny to ok. 1,45 euro jeśli tankujemy sami, za skorzystanie z dystrybutora z obsługą zapłacimy więcej). Kaucja to 250 euro (musieliśmy posiadać kartę kredytową). Kontakt z wypożyczalnią oraz samo wypożyczenie auta poszły sprawnie i bez zarzutów. Długo szukaliśmy parkomatów w centrum Golfo Aranci, a jak się okazało, ich tam już wcale nie ma ;) Parkowanie jest darmowe i nie mieliśmy z nim żadnych problemów. Dwa razy zrobiliśmy większe zakupy w Auchan w Olbii - jeśli ktoś wypożycza auto, to warto zajechać do Auchan od razu po przylocie. 
Bardzo sympatyczny właściciel Słonecznika, choć nie mówi po angielsku, nie miał problemów, aby się z nami porozumieć ;) Wspomogliśmy się kilkoma wyrazami ze słownika oraz

językiem migowym i z uśmiechami na twarzach rozgościliśmy

się w mieszkaniu. Kawalerka przeszła nasze oczekiwania!

Bardzo czysta, jasna, przestronna, dobrze wyposażona, ze

świetnym balkonem i przepięknym widokiem. Jedna plaża

dosłownie rzut beretem od Słonecznika, do drugiej, równie

pięknej jakieś 7 min spacerkiem. Każda plaża, na której

byliśmy była wyjątkowa. Woda krystalicznie czysta z całym

mnóstwem ryb (jakie to szczęście, że zabraliśmy ze sobą

maskę!). Często na plażach byliśmy sami lub było z nami tylko

kilka osób. Cisza, spokój i szum morza :) Może to zasługa

terminu naszego pobytu :) Pierwszego dnia, po opalaniu i

kąpielach na plaży przy Słoneczniku, wybraliśmy się do Olbii.

Korzystający z Pani przewodnika oczywiście nie mogliśmy

ominąć lodziarni Smaralda. Lody rzeczywiście przepyszne a

porcje ogromne :D Wieczorem wracając zajechaliśmy na

plażę w Pittulongu. Na jej prawym końcu, kiedy idzie się

już po kamieniach, pojawia się płot i bramka.

Otworzyliśmy ją i ścieżką przespacerowaliśmy się wzdłuż

morza podziwiając słońce chylące się ku zachodowi

nad górami i oświetlające Tavolarę - cudowny spektakl.
Drugi dzień minął nam pod znakiem Szmaragdowego Wybrzeża. Odwiedziliśmy Porto Cervo oraz Porto Rotondo. Obiad w postaci sałatek zjedliśmy w barze na plaży Spiaggia Ira i choć nie były one może jakieś specjalnie fantastyczne, to właśnie tu posmakowały nam i polubiliśmy oliwki :) Kolację z kolei jedliśmy w restauracji przy porcie dla żaglówek w Golfo Aranci. Nie pamiętam nazwy, ale wchodzi się do niej chodnikiem przez zielony trawnik. Polecamy wyśmienite spaghetti (10 euro), do tego wino, miła obsługa i stolik bezpośrednio przy podświetlonej wodzie, w której widać masę ryb - bardzo romantyczne miejsce na wieczór. 
Następnego dnia oczywiście śniadanie na balkonie, plażowanie przy naszej rezydencji, a pod wieczór spacer na Capo Figari. Korzystajac z Pani przewodnika auto zostawiliśmy na parkingu kawałek za portem. Dalej piechotą powędrowaliśmy do Cala Moresca. Przeszliśmy przez bramkę przy plaży i weszliśmy na szlak. Od tego miejsca spacer nie był już szczerze mówiąc taki lekki (lub my po prostu nie mamy kondycji;) ). Najpierw doszlismy do Cimitero Inglese, później zawróciliśmy i skierowaliśmy się już bezpośrednio ku górze. Wejście na szczyt zajęło nam godzinę. Konieczne trzeba zabrać butelkę wody i wygodne buty. . Widok z góry wynagradza trudy wędrówki ;)
Kolejny dzień to już tylko krótkie spacery i plażing pełną gębą. Pojechaliśmy na Spiaggia Bianca, na której piasek jest jasny i bardzo drobniutki. W porównaniu do innych plaż było na niej sporo ludzi, a w barze grała muzyka. Atmosfera więc może mniej dzika, ale równie przyjemna :)

Niestety nie udało nam się udać w rejs stateczkiem po archipelagu, gdyż z powodu silnego wiatru żadne jednostki nie wypływały w morze. Zostawiliśmy wiec auto na parkingu przy porcie w Palau (znaleźliśmy dzięki przewodnikowi!) i popłyneliśmy promem na La Maddalenę. Tam w wypożyczalni zaraz przy porcie wypożyczyliśmy rowery. Koszt to 10 euro za rower miejski, 15 euro rower górski, 20 euro rower elektryczny dla leniuchów ;) My skorzystaliśmy z opcji najtańszej. Na dwóch kółkach przejechaliśmy przez most łączący wyspy i zwiedziliśmy Caprerę. Niestety Muzeum Garibaldiego było z nieznanych nam przyczyn zamknięte. Udaliśmy się więc na piękną plażę Cala Garibaldi. Tam zjedliśmy przygotowany w domu prowiant, zrobiliśmy piękne zdjęcia, odpoczęliśmy i ruszyliśmy w drogę powrotną do La Maddaleny. Zdecydowanie polecamy tę formę wyprawy na Caprerę! Oczywiście we wszystkie te miejsca można dojechać niemal bezpośrednio autem, my jednak zostawiliśmy swoje w Palau i nie żałujemy. Ahoj przygodo! :)

Sardynia to jeszcze ciepły wiatr, kwiaty, sery, wino i wiele wiele innych zapachów i smaków, które będą nam w myślach towarzyszyły do następnej wyprawy na tę wyspę, a wrócimy na pewno. Pani Alicjo, jeszcze raz dziękujemy za polecenie nam fantastyczneg :) 

Lipiec 2016 rodzina 5 osobowa rezydencja Maria Marina w Olbii

Witam pani Alicjo, apartament był super, Maria Teresa krejzi też,

proszę ją pozdrowić jak będzie u pani. Bardzo dziękujemy za materiały,

które pani opracowała. Byliśmy na dwóch rejsach - La Madallena i po

zatoce Orsei. Musiałem zrobić zdjęcie, tam, skąd pani zrobiła, na plaże

Mariolu (najpiękniejsza plaża). Byliśmy też na Istanie, Tavernie,

Teodoro, oczywiście Porto Cervo z plażami Costa Smeralda,

zwiedziliśmy też Alghero, Castelsardo oraz Paleosę, ale doszliśmy do

wniosku, że nasza plaża była piękna i niemalże nie było na niej ludzi.

Lody w Smeraldzie były wyśmienite. Niestety ostatnia z dzikich plaż

obok Istany robi się zatłoczona, ponieważ łodzie masowo przywożą

turystów, ale jest przepiękna, widzieliśmy tam płaszczki i duże ryby.

Jeszcze raz za wszystko bardzo serdecznie dziękujemy, na pewno

będziemy prosić panią o pomoc przy organizowaniu wyjazdu.

Serdecznie pozdrawiamy !

Lipiec 2016 rodzina 2+2 U RENATY W OLBII 

Sardynia jest cudowna. Zauroczyliśmy się tą wyspą mimo że zwiedzaliśmy ją jako turyści i w sezonie - na niektórych plażach było dramatycznie mnóstwo ludzi.

Zaczynam od mieszkania. Mieszkaliśmy u Renaty w Olbii. Mieszkanie jest fajne, przestronne, ma dwie łazienki, dwie sypialnie (w końcu syn miał pokój tylko dla siebie :-), był mega szczęśliwy). Czysta pościel, czyste ręczniki, czyste podłogi. Ogólnie jest ok, ale mieszkanie jest trochę zużyte (przede wszystkim meble w salonie tj. fotele, kanapa) oraz szafki kuchenne. Przez dwa tygodnie funkcjonowaliśmy tam spokojnie, mimo że ja lubię ładne wnętrza. Mieszkanie śmiało mogę polecić innym, w szczególności rodzinom z dziećmi. Jest cudownie duża weranda, z dużym stołem i krzesłami - śniadanko na dworze smakuje wybornie :-). Niedaleko jest mały sklepik z pieczywem (pani nie mówi po angielsku, ale po dwóch dniach już wie po co przyszliśmy. Niedaleko jest supermarket - pieszo 5 - 7 min. W mieszkaniu jest przewijak, są zabawki - stan bardzo dobry. Pani Renata jest niesamowicie gościnną osobą. Zostawiła nam mapę wraz z informacjami gdzie można fajnie zjeść itp. W dniu przylotu, klucze do mieszkania dałą nam koleżanka Pani Renata, która jak się okazało od kilku lat miesza w Olbii. Dała nam wspaniałe namiary na restauracje i inne obiekty. W szczególności polecam restaurację "La Sosta" - niedaleko mieszkania, dosłownie 5 min spacerkiem. Wybór dań różnorodny, od ryb z grila, po małże cozza, aż do pizzy, miła obsługa - nie mówią po angielsku, typowi Sardyńczycy. Kolejna restauracja to "4 mori" - wybór dań podobny jak w "La Sosta", z angielskim również trochę słabo - menu tylko po włosku - na szczęście w telefonie był tłumacz :-). Brygida - koleżanka Pani Renaty poleciła nam tradycyjną cukiernię, gdzie ciastka wyrabia rodzina. W życiu nie zjadłam tyle ciastek co podczas pobytu na Sardynii. Cukiernia nazywa się Passticeria Loi i jest w Olbii Via Vespignani, 2- można nazwę wrzucić w internet i wyszukać dokładną lokalizację - jest w centrum, my się trochę naszukaliśmy, ale po jakimś czasie zauważyliśmy, że co kawałek są drogowskazy do nich :-). A jak już ich znaleźliśmy, to byliśmy tam co drugi dzień :-). Oczywiście oni również nie mówią po angielsku, ale sa przemili, sympatyczni i w ogóle dają ciastka do spróbowania....cudownie.Byliśmy w lodziarni "Smeralda", pisała Pani w przewodniku, ze to najlepsza lodziarnia w Olbii. Śmiem się nie zgodzić... Jak będzie Pani w Olbii polecam lodziarnię "Pecora nera"  Via Luigi Galvani, 70 - lody boskie - oczywiście namiar również od Brygidy :-).
Jeśli chodzi o plaże to poniżej ranking wg mojego syna (10 letniego Patryka). Zaczynamy od najlepszej:1. La Cintia.2. Dzika plaża koło Posady

3. Li Cuncheddi
4. La Marinella

5. Porto Taverna

6. Spiaggia bianca

7. Liscia Ruja
8. Cala Brandichi - fajna, ale ludzi jeszcze więcej niż na Porto istana

9. Porto Istana - najgorsza, bo było mnóstwo ludzi

Dodatkowo byliśmy na płaskowyżu Golgo i karmiliśmy osiołki.

Wybraliśmy się nawet na całodniową wycieczkę do Benettutti- w poszukiwaniu sera :-).
Z Sardynii przwyieżliśmy miody gorzkie, sery i ciastka :-)

Pani Alicjo, jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystkie Pani porady, za wspaniały przewodnik (był mega pomocny, dzięki niemu mogliśmy zrewidować nasze plany odnośnie plaż, które powinniśmy odwiedzić i gdzie po drodze na płaskowyż kupić ser :-)).

Prawdopodobnie w następnym roku będziemy chcieli wybrać się na Sardynię południową. I tym razem będziemy liczyli na Pani pomoc w znalezieniu miejscówki i miejsc wartych zobaczenia.

Lipiec 2016 - grupa 25 osób w rezydencji Maria Marina

Spędziliśmy w różnych konfiguracjach terminowych ale częściwoo wszyscy

razem, wakacje w rezydencji Turkus w Olbii, Maria Teresa dobrze się nami

opeikaowała, keidy czegoś potrzebowaliśmy ( np specjalnej wtyczki

do gniazdka) , załatwiała co trzeba, choć ewidentnie czas dla

Kalabryjczyków ( Maria teresa pochodzi z Kalabrii) oznacza czasem coś

innego niż dla nas, ale wszystko co tzreba było załatwione. Standardy

aparatmentów w Turkusie trochę się róznią, myieliśmy świetny, ale nasi

znajomi trochę mniej, bez klimatyzacji, choć miała być. Nasz 3 pokojowy

apartament miał tak duzy taras, ze udało nam się raz wspólnie zjeśc

kolację w 25 osób! Rezydencja jest slicna, zielona, zadbana i absolutnie

będziemy ją polecac każdemu ze znajomych i rodziny. Według rad w Pani

przewondiku popłynęliśmy w rejs po archipelagu la Maddalena,

iinym stateczkiem - Delfino, obsługa znakomita a rejs bajeczny.

Odnaleźliśmy także słynne porzucone na pastwisku antyczne termy w

Benetutti :) Niesamowita kapiel...Zajechaliśmy tez trochę na wschód

i Costa Paradiso bardzo nas zauroczyła, chcielibyśmy tam wrócic.

Byliśmy zachwyceni serwisem sprzatającym oraz praca osób dbających o

zieleń i rośliny w rezydencji. Mieliśmy śmieszną przygodę z kormoranem -

nasz klega podpłynął do niego w morzu, kormoran zanurkował i dziabnął

kolege w nogę, oboje wynurzyli się, popatrzeli sobie w oczy i każde ruszyło

w swiją strone, koledze nic się nie stało :) Mnie osobiście najbardziej

zauroczyła na sardynii woda  - na każdej plaży kryształowa, przeźroczysta,

wszędzie nieco inny odcień szmaragdu czy turkusu...

Bardzo dziękujęmy za pomoc w organizacji naszych wakacji

na Sarynię na pewno wrócimy :)
Mirosława z Katowic z przyjaciółmi.

Lipiec 2016 - 3 zaprzyjaźnione rodziny U Massimo w Capoterra na południu


Witam Pani Alicjo,
piszę krótko, ale obiecuję że napiszemy więcej w weekend. Sardynia zachwyciła nas absolutnie, totalnie na maxa, siedząc teraz w domu już myślę, żeby wrócić tam w przyszłym roku. Sardynia to same plusy dla nas- krótki lot, wspaniała pogoda , piękne plaże  i życzliwi ludzie. My z całą ekipą wynajmowaliśmy pokoje u Massima- nie mamy słów, żeby napisać 
jak wspaniałym jest gospodarzem- pomocnym na każdym kroku, gościnny, doradzał, wieczory spędzone w w naszym dużym gronie zostaną na długo w  pamięci. Oczywiście potrzebna była pomoc lekarska i tu też Massimo stanął na wysokości zadania, cóż kolega nadział się na kaktusa:). Pani przewodnik był dla nas bardzo dużą pomocą, to właśnie dzięki niemu dużo zobaczyliśmy. Pani Alicjo obiecuję że podeślemy zdjęcia i więcej napiszemy, a już teraz śmiało mogę napisać, że cała nasza trójka a najważniejsze że nasza córka Zosia, wszyscy połknęliśmy bakcyla Sardyni. A z samochodem wyszedł też śmieszny numer, mieliśmy auto na całe 2 tygodnie, wszystko opiszemy w weekend. Pozdrawiamy bardzo serdecznie- 
Malwina, Zosia i Robert 

lipiec2016 rodzina 2+2 U Massimo w Capoterra

Witam P.Alicjo.

Bardzo chcemy podziękować za pomoc w organizacji naszych wakacji

na Sardynii,Było cudownie. Mieszkanie u Massimo

-fajne .spokojne miejsce.  Korzystając z Pani przewodników byliśmy w

wielu pięknych miejscach.

Zwiedziliśmy Cagliari-w dzień i wieczorem/pyszne lody i/kanapki /,

Cala Domestica-cudna plaża,po drodze miasteczko Niebida z pięknym

tarasem widokowym.Byliśmy w Grotach Zeusa i Su Nuraxi -

bardzo ciekawe miejsca,po drodze do Barumini piękne murale.

Dzieki za wskazówki o targu w Capoterra-super zakupy.Villasimius i

Przylądek Carbonara -piękne plaże ,pyszna pizza i lody/niebo w gębie.

Pula-bardzo przytulne miasteczko,szczególnie na wieczorny spacer.

Zrobiliśmy też wypad całodniowy na Costa Smeralda-

zobaczyliśmy Porto Rotondo,Porto Cervo,i San Pantaleo-pięknie,

czysto  i bogato.W drodze powrotnej byliśmy w Olienie-dobre winko.

Super wspominamy rejs statkiem z Porto Teulada z Roberto i Renatą.

Przemili ludzie,super atmosfera.Jesli chodzi o plaże to powaliły nas plaże w Chia.Nasze ulubione to Campana i Cipolla.Pani Alicjo mogłabym tak pisać i pisać,wyspa cudowna,wróciliśmy bardzo zadowleni.

Pozdrawiam-Joanna

Lipiec 2016 2 rodziny - 9 osób w Słoneczniku w Golfo Aranci na północnym-wschodzie.

Witam Pani Alicjo ! Bardzo dziękuję za pomoc w organizacji naszych wakacji ! Było SUPER !!! Mieszkaliśmy w Słoneczniku w Golfo Aranci. Miasteczko bardzo fajne i całkiem spore.Wieczorami część ulic jest zamykana i rozstawiane są stragany,są przeróżne występy-można ciekawie spędzić wieczór.Pani przewodnik bardzo się przydał,jeszcze w Polsce zrobiłyśmy z córką plan wczasów.Pojechaliśmy w 9 osób ale wynajęliśmy jedno auto-fiata pandę 5 osobowego.Bardzo polecam wypożyczalnię w San Teodoro do której wysłała mi Pani link. Auto na

tydzień z dowozem na lotnisko i oddawane na lotnisku

300euro + 250euro kaucji.Według wskazówek z

przewodnika zwiedziliśmy Olbię ale niestety nie mogliśmy

znaleźć Metropizzerii pod wskazanym adresem :(

na tej samej ulicy jest mała pizzeria w której pizzę robią na

twoich oczach i kosztuje 6-8 euro bardzo dobra !na

drugim końcu tej samej ulicy jest też mała wypożyczalnia

aut,wynajęliśmy tam drugie auto na jeden dzień -

dostarczyli nam je do Słonecznika za 80 euro.Mając dwa

auta wybraliśmy się na Szmaragdowe wybrzeże .

Zwiedziliśmy Porto Rotondo,Porto Pino i Porto Cervo.

Dotarliśmy do plaży De la Celvia i Capricioli.Wybraliśmy się

też na rejs statkiem Marinella IV specjalnie dla nas płynęła

tym rejsem żona kapitana i tłumaczyła nam wszystko na

angielski.Widoki nieziemskie!!!Jeden dzień spędziliśmy w

San Teodoro na plaży La Cinta,mąż wypożyczył tam deskę

windsurfingową i trochę poserfował.Plaża La Cinta

-boska!W San Teodoro byliśmy w Metropizzerii -REWELACJA !!! Widzieliśmy miasteczko w dzień i później wieczorem-nie do poznania ! Jakby całkiem inne miejsce.W dzień mieścinka i prawie ani jednego człowieka na ulicy a wieczorem tętniące życiem miejsce,multum ludzi kramy z rękodziełem ,kawiarenki sklepiki i jaka atmosfera .Weszliśmy też na Capo Figari choć nie wszyscy z nas dali radę,ale prawie każdy spróbował.Podsumowując -wakacje bardzo udane choć chcielibyśmy zobaczyć więcej ale brakło czasu.Słonecznik-fajne miejsce,mieszkanka też ale niestety łóżka strasznie nie wygodne :( , no i brak internetu mimo iż miał być dostępny cały czas.W pizzeriach Belveder i Capricciosa niestety trzeba rezerwować miejsce.Włosi w większości niestety bardzo słabo znają angielski nawet lekarz dla turystów ale są bardzo,bardzo uczynni i zawsze skorzy do pomocy.Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.

 

Adrianna

Lipiec 2016 rodzina 2+1, rejon Olbii rezydencja Słonecznik

Pani Alicjo

Jeśli chodzi o przewodnik, to baaardzo się przydał.

Mnie najbardziej podobało się gorące źródło z basenem

termalnym gratis , które znaleźliśmy wg Pani wskazówek.

Apartament w Słoneczniku też godny polecenia, czyściutko,

bezpiecznie, blisko morza. Przy naszej miejscówce wszystkie

rodzaje plaż – piaszczysta, żwirow i kamienista – wszędzie

spokój, bez parawaningu. Agroturismo – cudowna,

przepyszna kolacja, obsługa i właściciele – można się poczuć jak

w domu. My nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiego

celebrowania posiłków!

Sierpień 2016 rodzina 2+1 w Maria Marina

Juz po naszych wakacjach na Sardynii. 

Jeszce raz dziękujemy za pomoc i przewodnik. Korzystaliśmy z niego i nabralismy ochoty na więcej. Mam nadzieję, że to nie nasza ostania wizyta na Sardynii, bo tym razem spędzilismy ten czas bardziej stacjonarnie. Odwiedzilismy okoliczne plaże i spędzilismy jeden wieczor w Olbii ale na dalsze wybrawy zabrakło czasu i

możliwości. Poza tym chyba wszsyscy bylismy tak bardzo spragnieni

nicnierobienia, że całe dnie na plaży byly idealna formą odpoczynku. 

Rezydencja przy Marina Maria to rzeczywiście piękna i to bradzo wygodne

miejsce. Bylismy zachwyceni roślinnością, porządkiem, ciszą, dobrą, włoską

 atmosferą.Apartament może nie należał do najpiekniejszych ale

zdecydowalismy się na niego bardzo późno więc to zrozumiałe.

Plaża w poblizu  jest bardzo fajna, choć wietrzna (kitesurferzy królują)

gdybyśmy byli we dwoje byłaby dla nas idealna, ale po lekturze Pani

przewodnika od razu przenieślismy się na te z płytką, turkusową wodą.

Dla naszego dwulatka to był raj, a i my byliśmy zachwyceni.
 Odwiedziliśmy plażę Porto Istana (oba parkingi, i ten bliżej i ciutkę dalej

od plaży, były bezpłatne. Może to kwestia sezonu) i plażowaliśmy na jej

prawej, bardziej dzikiej części. Bylismy też na Capo Coda Cavallo.

Placi się tam de facto za wjazd do rezerwatu, potem już dostępne są

bezpłatne parkingi. Przepiekna woda, wygodne prysznice po wyjściu z plaży

i dobrze zopatrzony bar z miłym cieniem. Przepiekne krajobrazowo miejsce. 

Niestety, jednego dnia musielismy zawrócić tuż przed szlabanem,

bo wystawili tablicę, że plaża bardzo zatłoczona i wpuszczali 1 samochód

na 1 wyjeżdżający. Dzięki temu zobaczyliśmy jeszcze Cala Girgolu.

Tym razem parking był płatny, ale to bardzo fajna, lokalna plaża.

Nie ma baru ale co kilka godzin podpływa łódka-bar :) Ludzie na Sardynii rzeczywiście przesympatyczni, serdeczni (trochę inne doświadczenia mamy z np. z Toskanii czy Wenecji). Mieliśmy przemiłe sąsiadki w Turkusie. 

Z basenu nie skorzystaliśmy ani razu i mielismy wrażenie, że nikt inny nie korzystał....nie wiemy czemu. Wyglądal na zamknięty. Ale my i tak woleliśmy plaże :) Strasznie żałuję że nie udało nam się odwiedzić żadnego agroturismo. Mam nadzieję, że następnym razem :)

Sierpień 2016 - tydzień w porto san paolo na północy U Franciszki i tydzień na południu uU Agi i Tomka - rodzina 4 osobowa

Witam Pani Alicjo

Z wyjazdu jesteśmy bardzo zadowoleni. Przewodnik bardzo nam się przydał, szczególnie w sprawie wyboru plaż i informacji lokalnych,restauracji, zwyczajów, Najpierw bylismy u p. Franciszki w Porto San Paolo - wszystko było ok, przemiła właścicielka i pomocna.Apartament mieliśmy z widokiem z tarasu na Tawolarę. Byliśmy na Szmaragdowym Wybrzeżu trochę rozejrzeć się w Porto Cerwo, na wyspie La Maddalena, na różnych plażach. Świetnie było na plaży prince`a - piękne skałki i woda ;

W drugim miejscu byliśmy u Agi i Tomka w Villarios - wszystko super, standard apartamentu naprawdę extra i spotkaliśmy tam mnóstwo Polaków, którzy przyjeżdzają na kite`a.

W szkółce u p. Ewy uczył się mój maż i syn, także sportowo

też wykorzystaliśmy czas. Tu najbardziej podobała się nam

Mezua (mieliśmy wycieczkę wokół skały pontonem - bajka!;).

W sumie wypoczęliśmy, opaliliśmy się, opiliśmy kawy, wina,

najedliśmy pizzy i owoców morza. W Villarois było naprawdę

miło i wszyscy spotkani Polacy byli sympatyczni.

najczęściej spotykaliśmy się przy basenie z pięknym

widokiem ;) Dziękujemy za całą Pani pomoc,

bo dużo skorzystaliśmy.

 II połowa września 2016 r. w Porto San Paolo, 6 osób

Sardynia przywitała nas deszczem i chłodem. Nie tak miało być... Na szczęście w ciągu 11 dni pobytu przeważało słońce i udało się nam opalić oraz poznać kilka wybranych uroków tej pięknej wyspy.

Na cały pobyt wypożyczyliśmy samochód w wypożyczalni Hertz.

Cena za 11 dni 371 € + koszt paliwa. Uczciwie polecamy tę wypożyczalnię.

My skorzystaliśmy z rezerwacji samochodu za pośrednictwem polskiego

biura firmy w Warszawie dokonanego telefonicznie na miesiąc przed

wylotem na Sardynię. W cenie było zawarte pełne ubezpieczenie

Super Cover, nielimitowane kilometry oraz drugi kierowca. Z tego

powodu na karcie kredytowej zablokowana została kwota tylko 73€

tytułem opłaty paliwowej zwrócona w całości na kartę po oddaniu

samochodu z pełnym bakiem. Odbiór samochodu szybki i sprawny

(być może z uwagi na późną godzinę), zwrot bez komplikacji i żadnych

sztuczek oraz bez dodatkowych kosztów i niespodzianek.

W czasie pobytu przyjechaliśmy nieco ponad 1900 km, w tym 500 km

 z Cagliari do Porto San Paolo i z powrotem. Zarezerwowany był

Fiat Panda a otrzymaliśmy praktycznie nowego Fiata Punto

(przebieg 8500 km). Warunek – posiadanie karty kredytowej.

Znajomi skorzystali z wypożyczalni VitenGroup (z konieczności) i także nie mieli zastrzeżeń, choć w ich przypadku koszt wynajmu był wyższy, niż gdyby skorzystali z sieci Hertz w analogiczny sposób jak my.

Porto San Paolo jest małą i spokojną miejscowością bez większych atrakcji. Dysponuje małymi plażami, które jednak nie zachwycają tak jak inne w okolicy. Plusem jest możliwość popłynięcia z Porto San Paolo na wyspę Tavolara. Nam niestety zabrakło na to czasu. Z pewnością ta mała miejscowość jest doskonałym punktem pobytowym w północnej części wyspy, gdyż po intensywnym spędzeniu dnia pozwala odpocząć wieczorem w spokoju i w ciszy.

W czasie naszego pobytu poznaliśmy kilka wybranych bliższych i dalszych plaż, które w naszym odczuciu układają się w następujący ranking:

- La Cinta w San Teodoro – najpiękniejsza i najbardziej uniwersalna, bielutki piasek, długa i szeroka, wyjątkowo szmaragdowa woda, możliwość darmowego zaparkowania samochodu,

- Cala Goloritze – najbardziej niezwykła zarówno z uwagi na swoje położenie, przygodę związaną z dotarciem do niej, jak i najbardziej niezwykłe wrażenie
z pobytu na niej, jedyna kamienista z odwiedzonych przez nas, koszt wstępu na plażę to 6 €/os. plus średnio 2 h czasu na trekking w każdą stronę,

- Cala Granara – plaża na wyspie Spargi w archipelagu La Magdalena, niezwykle położona, przedzielona klifem, cudowny biały piasek, z urokliwym laskiem sosnowym rozpościerającym się tuż za linią plaży,

- plaża miejska w Porto Istana – nieduża plaża, ładnie ulokowana z ciekawym krajobrazem i pięknymi widokami, drobny biały piasek, także wyjątkowy szmaragd wody, darmowy parking w

czasie naszego pobytu,- Cala Brandinchi – ładna i długa plaża

z fantastycznym białym piaskiem lecz duży minus za wysoki

koszt parkowania (10 € dziennie bez względu na ilość czasu

spędzonego na plaży),

- plaża na wyspie Santa Maria w archipelagu La Magdalena –

spokój, wspaniały biały piasek, niezwykły kolor wody,

- plaża miejska w Porto San Paolo – przeciętna z ładnym

widokiem na Tavolarę, żółty, dość gruby piasek.

Pozostałe atrakcje północno wschodniej Sardynii, których

doświadczyliśmy i które możemy ocenić:

- wyprawa na Szmaragdowe Wybrzeże, która w naszym

przypadku udała się tylko w połowie z uwagi na pogodę;

niesamowite widoki wybrzeża wzdłuż trasy i urokliwe Portisco,

przypominające nam nieco Cala Figuera na Majorce, które choć

malutkie pozwoliło na spędzenie bardzo miłych chwil w swoim

zaciszu + ciekawy port jachtowy w Porto Rotondo,

- półwysep Capo Coda Cavallo – przepiękne widoki na wyspę

Isola Molara oraz na daje położoną Isola Tavolara,

- Stary Kościół czyli Sa Crescja Ezza w Berchiddeddu – jedno z dwóch Agroturismo polecanych przez Alicję w regionie Olbia, przemiły właściciel, wspaniałe miejsce i atmosfera, chyba jedyna możliwość (mam na myśli ten typ lokalu) doświadczenia tradycyjnych sardyńskich potrwa i dań, prezent od właściciela na odchodne po uczcie; jeżeli ktoś pragnie poznać coś więcej niż tylko piasek i słońce na Sardynii koniecznie trzeba odwiedzić lokalne agroturismo; my polecamy właśnie opisywany Stary Kościół choć trzeba zaznaczyć, że przed wizytą raczej należy dokonać rezerwacji miejsca, koszt kolacji to 35 €/os.,

 

- rejs statkiem po archipelagu La Maddalena – kolejna z wyjątkowych atrakcji północnej Sardynii, piękne widoki, wspaniałe wyspy, niezwykła La Piscina utworzona pomiędzy małymi wysepkami, niezapomniane wrażenia z kąpieli w morzu wprost z pokładu statku, niezwykłe plaże i świadomość obcowania z przepiękną naturą, która nie jest dostępna na co dzień i „od ręki”; my skorzystaliśmy z polecanego przez Alicję statku Marinella IV, aczkolwiek w drugiej połowie września bez żadnego problemu można wybrać się w rejs po archipelagu z wieloma innymi przewoźnikami, których na nabrzeżu w porcie.
w Palau było co najmniej 20. Warunek należy być na miejscu nie

później niż o godz. 9.30. Ceny od 20 do 30€/os. Rejs trwał od godz.

10.00 do 17.00. Podsumowując – mimo zmiennej pogody i

początkowego sceptycyzmu co do Sardynii po zakończeniu wakacji

wiemy, że Sardynia jest piękną wyspą, z mnóstwem wspaniałych

plaż oraz równie licznymi atrakcjami poza plażowaniem.

Cieszymy się zatem, że przez czysty przypadek trafiliśmy na blog Alicji,

który zachęcił nas do zorganizowania wyprawy na Sardynię.

Z pewnością nie była to nasza ostatnia wizyta w tym pięknym miejscu.

Dziękujemy również Tobie Alicjo za udostępnienie

Twojego przewodnika, bo nie ukrywam, że okazał się pomocny

przy planowaniu pobytu na Sardynii. 

Tomek i Gosia . 

Początek września 2016 tydzień - 2 osoby w Alghero bez auta 
 

 

Spędziliśmy piekny tydzień w Alghero - miasto bardzo stare, klimatyczne, rumor skuterów, zapach kawy, pizzerie, stare miasto - cos pieknego-oczywiscie, również lasagne, spaghetti carbonara, makarony z owocami morza i jeszcze raz pizza pizza pizza. Niedaleko mieszkania jest market sigma natomiast skręcając w lewo najlepsza pizza chyba w całym Alghero Lucerna wyśle jeszcze dokładna nazwę bo boje się ze cos przekrecilem.  mieszkaliśmy w 2 pokojowym mieszkanku na piechotę do Starego Miasta i plaży. Dojazd z lotnsika autobusem bezproblemowy i szybki za 1 euro.Mieszkanie bardzo ładne, w pełni wyposazone , również w czajnik elektryczny, toster, lodówka, pralka, suszarka do włosów, deska do prasowania, żelazko, jest balkon, suszarka na bieliznę, telewizor, internet chodzi słabo...  w Alghero nie są akceptowane na lotnisku mobilne karty odprawy on-line dlatego najlepiej poprosić Panią Valentine opiekującą się mieszkaniem o wydrukowanie, tak jak myzrobiliśmy :-)  Dojechaliśmy autobusami w mnóstwo miejsc - na Capo Caccia, do Bosy, na La Pelosa... Jednym słowem dużo można zwiedzić bez auta, bilet na tydzień nielimitowany 40 euro to wydatek

na busy-La pelosa, Bosa i w tym na  tygodniowa Beach Bus -

czyli autobusik krążący między plażami blisko miasta.W jedna stronę

dlatego można przyjechać autobusem wysiąść na Capo caccia

( nie wiem czy nie przekrecilem nazwy:-)  podziwiać panoramę z gory,

później zejść schodami w dol do Groty Neptuna, a kupić wczesniej

bilet na rejs powrotny dzięki czemu 2 atrakcje w ciągu jednego dnia i

przy okazji pare euro można zaoszczędzić. Jeżeli chodzi o plaże

najładniejszą ze wszystkich bez glonów i tego nieprzyjemnego zapachu

to wg nas plaża Le Bombarde. :-). Do Bosy jeździ z Alghero linia Arst

bilet w obie strony około 8 euro :) miasteczko piękne ale

najpiękniejszy widok z zamku wstęp 4 euro-panorama na cała okolicę

i miasteczko, i te wszystkie kolory domów :-) przypadkowo krążąc po

Bosie weszlismy do pracowni lutniczej :-) Bardzo piękne kościoły oraz

architektura:-) Jeżeli chodzi o Grote Neptuna byliśmy tam 2 razy.

Rejsem, który kosztował 16 euro -rejs w obie strony plus 13 euro

wejście do Groty. Samo jej zwiedzanie to niestety tylko ok 35 min i

powrót statkiem jednak ja proponuje cos innego-w Alghero jeździ tak zwany Beach Bus - biały autobus, którego zdjęcie wyslalem-jest on również na przystanku Via Catalogna  - tygodniowy bilet na niego kosztuje jedyne 20 euro jest to najlepsza oferta bo możemy nim przez tydzień zwiedzać wszystkie okolice Alghero kazdy przystanek nie ma nazwy tylko cyfrę wiec nie sposób się zgubić. Nasze wakacje w Alghero były super, dzięki Alicjo za pomoc i wskazówki!

 

 Paweł i Karolina

Tydzień na południu U Massimo i tydzień na połnocy U Aleksandra w San Teodoro

 

Dobry wieczór Pani Alicjo. 
Jest pięknie!!!! 💛 
Jesteśmy już w San teodoro u Alessandro. Miejsce rewelacyjne, 

w samiuteńkim centrum,  dosłownie minute drogi od ulic tętniących

nocnym życiem. Domek czysty,  w miarę zadbany, jest tu dosłownie

wszystko! Naczynia, garnki,  TV,  kuchenka, lodówka, a jak poszperasz

po licznych szafeczkach znajdziesz nitki,  korkociąg,  śrubokręt, farby i

wiele wiele innych szparagalow :) jedyny minus to brak internetu i

klimatyzacji.  My dajemy radę ale w lipcu to może stanowić spory

problem. Fantastyczne jest to że w każdy piątek na parkingu przy

naszym domku jest ryneczek. W związku z tym trzeba przyparkowac

auto w inne miejsce między 6-15 pod groźba kary w wysokości

200euro. Jutro zrelacjonuje co można na nim znaleźć .Natomiast

wcześniej spędziliśmy kilka dni u Massimo. Niesamowity człowiek!

Przeprzyjemny i pomocny. Spędzał z nami co wieczór kilka chwil przed

domem opowiadając ciekawe historie.  Jak tylko odebrał nas z

lotniska zabrał na lokalne piwo w ramach powitania. 

Swoim podejściem rekompensowal braki lokalowe a bylo ich kilka. 

Po pierwsze brak kuchni.  Dopiero po naszej i innych prośbie udostępnił kuchnie w ogrodzie,  bo gdyby nie to,  to nawet nie mielibyśmy w żadnego kubka,  widelca i talerza.  Klima na plus. Dostępne są rowery za darmo i wifi różniez.  Czystość na plus.  Odleglosc od plaży to plus największy. Po dwóch minutach od wyjścia z domu  jesteś w morzu.  Super fajna atrakcyja jest jacuzzi.  Mielismy przyjemność spędzić w nim miły wieczór wraz z inna para (Kasia i Szymon) 😁 warto dodać że wioska frutti d'oro to dziura w której jest jedna knajpa więc bez auta i wycieczek do pobliskich miejscowosci można się znudzić. Co nie zmienia faktu że pobyt u Massimo był wspaniały! 
To tyle na temat kwater. A o reszcie będę pisała w następnych wiadomosciach. Przewodnik bardzo się przydaje! 
Pozdrawiamy i całujemy! Dziękujemy jeszcze raz za pomoc! 
Małgorzata i Przemek 

Wrzesień, 5 osób U Massimo w Capoterra

Massimo i jego rodzina to przemili i uczciwi ludzie... Sam gospodarz faktycznie zawsze służy pomocą. Wiele odpowiedzi na nasze pytania znalazłam w przewodniku, ale i tak na pomoc Massimo można było liczyć. Mieszkania położone tak blisko uroczej plaży La Maddalena, że codzienny spacer nie zajmował więcej niż pięć minut. Nasza mała prośba o żelazko od razu znalazła pozytywny odzew. Sama Capoterra ma dobre komunikacyjne połączenie z pobliskimi miastami, nawet bez samochodu można było co nieco obejrzeć. Poza Cagliari obejrzeliśmy Pulę, Norę i wybraliśmy się na plażę w Santa Margherita di Pula. Za radą kierowcy autobusu wysiedliśmy na przystanku opisanym "La Pineta" i zrobiliśmy sobie solidny spacer plażą na południowy wschód w stronę bardzo ładnej części plaży otoczonej pięknymi skałami w kolorze sieny palonej (od plaży w Santa Margherita di Pula, przez plażę Riva dei Pini, po plażę del Pinus Village). Pospacerowaliśmy po Puli, a na via Nora znaleźliśmy prześliczną ozdobę ulicy w postaci różnobarwnych, ale dopasowanych kolorystycznie parasolek.

Sardynia jest przepiękna i bardzo różni się od innych regionów Włoch. Mam wrażenie, że ma znacznie bardziej kameralny charakter, choć może tak spokojnie jest ty tylko po sezonie.

Na plaży La Maddalena w Capoterze w odległości 500m od nas nie

było nigdy więcej niż kilkoro innych plażowiczów - cisza, spokój,

krystalicznie czysta woda... Jeden z barów przy plaży działał jeszcze pod

koniec września. Massimo mówił, że w sierpniu na tej plaży jest

mnóstwo ludzi. Wrześniowy spokój okazał się być bardzo kojący :)  

Ja osobiście czuję duży niedosyt - zbyt mało podróżowaliśmy,

choć leniuchowanie na plaży też było bardzo przyjemne. Żałowałam, że

nie obejrzeliśmy plaż w Chia, i że amfiteatr w Cagliari był zamknięty dla

zwiedzających (od stycznia trwają prace renowacyjne). Nie zdążyłam też

przeczytać całości przewodnika, przejrzałam tylko te informacje

dotyczące najbliższej okolicy. Mam więc nadzieję, że odwiedzę znów

Sardynię, zarówno tę południową, jak i północną... Włochy są piękne :)

Pozdrawiam i w imieniu swoim oraz moich współpodróżnych

dziękuję za polecenie noclegów u Massimo

oraz wszystkich innych wskazówek oraz wszelakiej pomocy!

3 osoby, tydzień na południu U Mariano w Villasimius,

tydzień na północy U Mauro w Golfo Aranci
 

Alicjo - Cokolwiek pomyślisz pięknego o tej  pięknej wyspie to

TAK , MY TEŻ TAK UWAŻAMY !!!!!!!!! Nieee, nie mogę -

LA MADDALENA jest cudowna, przepiękna , wyjątkowa ,

niesamowita i tak musi wygladąć raj .

Ufff , przestanę bo jak zaczęłam to nie skończę ....

i piaga di stefano i costa rei .... ok , dość .

Techniczne szczegóły być może pomocne innym :

 

-  lokalna wypożyczalnia z cagliari polecona przez Alicję  -

cena moim zdaniem bardzo przyzwoita (262 euro za 2 tyg) ;

kaucja (400 euro) zwrócona błyskawicznie ; bez dodatkowych

tajemniczyc ubezpieczeń , których nikt nie rozumie i na ogół i

tak nie działają ; sposób przejęcie auta o 1szej w nocy -

pomysłowy  same plusy , bez wydziwiania , szukania przytarć

(auto było trochę przetyrane i nawet nic do tego nie dodaliśmy)

itp . Fiesta 1100 pojemność (oczko lepsza od naszej kosiarki  ) 135.000km, ale na sardyńskich drogach dawała radę :)
 

- Marianno -  super facet , bardzo życzliwy , pomocny i przystojny ! Smsował w nocy czy wylądowalśmy , czy mamy auto , czy przyjechać po nas , czekał do 2giej w nocy bo droga nam trochę hmmm....dłużej zeszła :)))). Ogólnie fajny gość ! Mieszkanie - na 3 ososby nawet przewymiarowane ale było super  . Wszystko w nim jest - parasole, żelazko , co wymyśliłyśmy z koleżanką -to było. Może ważne - WIFI mieliśmy cały czas i zapłaciliśmy za nie jakieś grosze , mniej niż się spodziewałam.

- Mauro  w Golfo Aranci - klimatyczne ! Mauro ma dom prawie na samym końcu albo początku (zależy jak patrzeć) - czyli po przeciwnej stronie portu . Zaleta - cicho ! Wada i nie wada - daleko do centrum . Na dzień dobry poczęstunek , Mauro zarzucił nas folderami - co , gdzie zobaczyć , włącznie z "rezerwacją" stateczku na Maddalenę ( i sprawdzeniu pogody z kapitanem bo mielismy kolezankę z chorobą lokomocyjną) . Na dole od ogrodu są też apartamenty dla gości , nie wiem jak wyglądają w środku bo ne zaglądaliśmy . My mieliśmy mieszkanie MARE . I to był cud na cudy bo jest to mieszkanie najwyzej położone , takie bocianie gniazdo dobudowane na domu , wchodzi się po dosć stromych i krętych zewnętrznych schodach , ale WIDOK !!!! Z tarasiku na , którym jedliśmy sniadanie i tego no integrowalismy sie alkoholowo wieczorami , roztaczał się widok na zatokę , góry-wyspy wystające z morza , a wieczorem na oświetlony port i wypływające wycieczkowce (też oświetlone jak choinki) . No po prostu można było się stamtąd nie ruszać i chłonąć widok !!!!! I ta cisza i cykady...Serio , ten taras+widok  to jest wartość dodana , bezcenna i najważniejsza .

Samo mieszkanko dość skromne ale nie jakoś przesadnie ,

jesli Marianno to 4+ to mauro to 3+  . Jedyny problem jest taki

,że my byliśmy we wrześniu , upałów nie było

(nawet jak na nasze potrzeby ciutę za chłodno ) , klima zbędna ,

otwarte okno i ewentualnie duże wiatraki pod sufitem

wystarczały w zupełności ;ale lipiec/sierpień ? brak klimy ?

wysoko ? i raczej niskie pomieszczenia ? no nie wieeeem ..... 

Na koniec chciałam powiedzieć jaką fantastyczną

odwalasz robotę , ile dajesz ludziom radości . Alicja ,

wielkie wielki dzięki za pomoc, bloga i PRZEWODNIKI

( nie rozstawałam się z nimi) . 

Piszcie do mnie!    lub  tel. 508 437 923

Imię i Nazwisko *

Email *

Telefon

Ilość osób - dorosłe/dzieci/wiek dzieci *

Daty planowanego pobytu. *

Jaki środek transportu (samolot, auto), skąd-dokąd + inne info *

W największym okienku formularza wpiszcie dodatkowo:

- jakimi informacjami mogę się z Wami podzielić

- czy chcecie wynająć auto

- czy chcecie podzielić pobyt np. na różne rejony wyspy

- jeśli jeszcze nie wiecie jak dotrzeć na Sardynię napiszcie skąd wyruszacie -

  doradzę, lub zajrzyjcie w zakładkę PRAKTYCZNE RADY

- sporty lub inne szczególne zainteresowania związane z Waszym wyjazdem

- wszystko inne co wydaje Wam się ważne a mnie ułatwi szybką i rzeczową    

  odpowiedź