z roku 2015

Maj 2015, 4 osoby tydzień w Słoneczniku w Golfo Aranci - północny wschod 

Pani Alicjo, 

 

przepraszam za zwłokę , trudno wracać do codzienności pop powrocie

z Sardynii, po tygodniowym pobycie , było przecudnie, woda lazurowa,

plaża z drobinkami srebrnego pyłu...
zakwaterowanie super, 2 pokoje , z aneksem kuchennym, lodówką ,

sklep jakieś 100-200 metrów, oraz bliziutko plaże,

nic więcej do szczęścia nie trzeba, w tym roku wyjątkowo zależało nam

na leniuchowaniu, Drugiego dnia weszliśmy n wzgórze Figaro,

ok 3 godz  na szczyt, przepiękne krajobrazy roztaczały się u naszych

stóp, schodząc byliśmy na przepięknej  plaży,

niestety nazwy nie pamiętam, byliśmy, w Tempio, Palau, Olbii,

widzileiśmu Nuragi Abaccio( k/ Arzacheny ) ,wszędzie smakowaliśmy

miejscowe dania, Pizze, ryby , lody oraz nalewki, które były

specjalnością niektórych restauracji, Zajadliśmy się pomarańczami ,

które tu zupełnie inaczej smakująte 7 dni to za mało by wszystko zobaczyć , nabraliśmy apetytu na kolejny raz
Pani ALicjo, dziękujemy serdecznie za pomoc z wynajęciu apartamentu oraz za możliwość skorzystania z przewodnika przygotowanego przez Panią 
Mam nadzieję , że wrócimy tu kolejny raz

Pobyt 6 studentów w kwietniu w Słoneczniku w Golfo Aranci na północy 

Niestety piszę już do Pani z polski. Urlop bardzo szybko zleciał, chętnie bym na wyspie jeszcze spędził trochę czasu :( 
Na samym początku chciałbym jeszcze raz podziękować za pomoc w

załatwieniu noclegu, za wszystkie pomocne rady, kontakty i chęci którymi

Pani się wykazała w stosunku do mojej osoby i całej grupy.
jeśli chodzi o mieszkanie pod słonecznikiem -  

Raz zdażyło się, że nie było wody w kranie, jeden telefon do właścicielki

i po 5 minutach problem rozwiązany :)
Co do właścicieli Romina świetna kobieta.  Jeśli chodzi o transfer z lotniska

do Golfo i z powrotem mieliśmy go za darmo, gdyż w strone Golfo,

Romina wzięła nasze walizki i dwie osoby do swojego samochodu,

a 4 osoby jechały wypożyczonym samochodem z lotniska

( z powrotem było tak samo) więc bardzo nas to ucieszyło.

Tak samo jeśli chodzi o jakieś wskazówki gdzie jechać gdzie nie jechać

też nam trochę doradziła i podpowiedziała, wiec z tego aspektu

jesteśmy bardzo zadowoleni. Co do samochodu, też odbyło się bez żadnych

komplikacji, 200 euro za tydzień bez żadnych kaucji, odbiór

i zwrot na lotnisku. Znajomy właścicielki przy odbiorze nawet nie popatrzył

na samochód wziął kluczyk, pożegnał się i odjechał:)
Golfo Aranci :)
W samym miasteczku stołowaliśmy się w restauracji "Rosticceria" (na samym końcu miasteczka, naprzeciwko znajduje się piękna biała restauracja do której jednak nie poszliśmy ze względu na próbę oszczędności) po pierwsze ze względu na cenę było tanio , oraz miłą obsługę i w sumie do tej restauracji zaprowadzili nas lokalni "nastolatkowie" :) a po trzecie dużego wyboru nie było bo wiele miejsc po prostu była zamknięta :) - poza seoznem... 
Wycieczki :
jak mam być szczery, codziennie przez cały tydzień gdzieś jeździliśmy od czwartku do wtorku. :) bliżej i dalejcały tydzień w 5 osobowej pandzie w 6 osób...;) było trochę ciasno ale jak to się mówi Polak potrafi :) nie mieliśmy żadnej przykrej niespodzianki ze strony policji, nikt nas nie zatrzymał więc podróżowanie jak najbardziej za.
Pierwszy dzień tzn czwartek : Porto Rotondo, San Pantaleo, Palau i Niedźwiedzia skała, Santa Teresa i na koniec zachód słońca na capo testa :)  
W porto rotondo najpierw przeszliśmy się po pustym centrum i porcie , potem udaliśmy się na spacery po plażach wybrzeżem. Jednym słowem pięknie! Dziko, pusto, brak ludzi, czysta woda super :) w tym momencie nie pamiętam wszystkich tych malutkich plaż ( pamiętam Hruska) :) śliczne i spokojne miejsce.
Następnie pojechaliśmy do San Pantaleo, zachwyciło mnie to miasteczko w otoczeniu w jakim jest położone, widok z placu na którym był lokalny targ (sery, wyroby lokalne, owoce) na góry zdumiewający :)
Pożniej Palau i wyjście na niedzwiedzą skałe i następnie Santa Teresa i oglądanie słońca z Capo Testa. Super dzień, piękna pogoda, łatwa droga (nie zgubiliśmy się ) wiec polecam taki plan :)


Drugi dzień : tutaj już trochę było skomplikowanie, generalnie chcieliśmy udać się do Cala Gogone i popłynąć do Blue Marino i Cala Luna (bo sprawdzając wcześniej taki rejs był o 11)

no ale najpierw zgubiliśmy się w Olbii

(ale gościnność Sardyńczyków i chęć ich pomocy sprawiła, że

jadąc za jednym Panem dotarliśmy na właściwoą drogę)

następnie zatrzymaliśmy się w Porto Rotondo

(Śliczna, długa i PUSTA plaża) no ale niemieliśmy czasu na

plażowanie bo na 11 chcieliśmy dojechać.

Niestety po pomyleniu dróg, spóźniliśny się na rejs o 11,

ale o 12 był na samą Cala Lune za 5 euro

(druga firma miała to samo za 12 euro) wiec wycieczka

udana gdyż pogoda dopisywała :) Następnie udaliśmy się do

Orgosolo, droga lekko mówiąć masakryczna i już wszyscy

mieli dość ciągłych zakrętów i jazdy w góre i dół ale widoki

piękne i nieziemskie! Samo miasteczko też fascynujące i

zupełnie inne niż te które widzieliśmy wcześniej. Mieszkańcy w mojej opinii tacy jakby bardziej chłodni z twarzy , ale przy bliższym kontakcie byli mili i pomocni :) W tym dniu mieliśmy jechać jeszcze do Orosei ale już byliśmy zmęczenie i wróciliśmy do domciu

trzeci i czwarty dzień to brak dłuższych wycieczek. Najpierw plażowanie na spaggia blanca a potem wybraliśmy się zobaczyć jeszcze "czerwone plaże" Coda Cavallo.
Kolejny dziń też miał być na plażowanie ale pogoda zaczęła się psuć, niebo było zachmurzone wieć pojechaliśmy zobaczyć Olbie.
Poniedziałek to wyjazd do Alghero , groty neptuna (która niestety była zamknięta przez pogodę) nuraghe primavera ( trochę się zawiodłem tymi nuragami, myślałem, że będzie to bardziej imponujące, ale dla wielkich fanów archeologii to pewno wisienka na torcie :) )
a potem pięknym wybrzeżem udaliśmy się do Castersaldo.
Tak przy okazji w każdym tym miejscu był problem z jedzeniem gdyż wszystko było wszędzie zamknięte i opustoszałe :D już sobie nawet ciągle żartowaliśmy z wiecznej sjesty na Sardynii :)
i ostatni dzień, który niestety był z fatalną pogodą. Uwzgledniając Pani przewodnik, udaliśmy się do Benedutii i oczywiście pozdrowiliśmy Pani znajomego z baru w centrum :) chcieliśmy zobaczyć domy wróżek ale za cholerę nie mogliśmy tam trafić wiec koniec końców pojechaliśmy bardzo zmęczeni, zmarznięci i wkurzeni (jechaliśmy tam prawie 3h, uwzględniając małe postoje, dojazd po paliwo i oczywiście nasze zgubienie) tak przy okazji w benedutii w Pani barze zaprowadzili nas do urzędu po drugiej stronie (chyba jacyś kartografowie) bo wszysko nam zaczeli mówić po angielsku, drukując profesjonalne mapki po okolicy itp. To już kolejny raz kiedy Sardyńczycy okazali się naprawdę pomocni i mili :)
i dojechaliśmy do dzikich term :) miejsce świetne, nikogo nie było, przy takiej beznadziejnej pogodzie jak najbardziej fascynujące miejsce ! 
chcieliśmy również znaleźć labirynt ale też był z tym problem więc odpuściliśmy :(
ja jeszcze raz dziękuje, Sardynia naprawdę mnie zachwyciła i może jeszcze tam wróce aby zobaczyć południe :)
Mateusz 

4 dniowy pobyt w maju w Capoterra koło Cagliari, 2 osoby 

Witam serdecznie Pani Alu....Wczoraj wróciliśmy z.....raju. Tak tak,,,z raju. I to dzięki PANI !!!!. Tak na gorąco - bardzo ale to BARDZO dziękujemy za to ,że mogliśmy z żoną spędzić cztery cudowne i jedne z najpiękniejszych dni w życiu. Sardynia - boska , cudowna , fantastyczna, niesamowita, ,,,po prostu piękna!!!! Ludzie na Sardynii - ....brak słów.....Pani Alu , byliśmy w różnych miejscach w Europie w Afryce, ale tak cudownych ludzi , tak pozytywnie

nastawionych , pomocnych - nie spotkaliśmy nigdzie NIGDZIE!!

To jest wprost nieprawdopodobne jak można być tak pozytywnie

nastawionym do drugiego człowieka! Boże gdyby u nas w Polsce tak było...

Czy w Polsce byłoby możliwe żeby Policja

( a dokładnie dwie urocze policjantki) po kilku nieudanych próbach

wytłumaczenia Nam w centrum Capoterry jak dojść na górę Santa Lucia ,

najzwyczajniej w świecie zabrały Nas w czwórkę ( ze znajomymi z Rzeszowa

których poznaliśmy na miejscu) do swojego Punta i podwiozły na miejsce ....

one dwie z przodu - my w czwórkę na tylnym siedzeniu ,jeden drugiemu na

kolanach....no coś niesamowitego. Mam filmik z tej "wyprawy" który można

byłoby pokazywać u nas i mówić - i co można ....takich sytuacji mógłbym

opowiadać bez liku. Massimo oczywiście jak każdy Sardyńczyk -

cudowny człowiek, dowiedzieliśmy się na miejscu że jego dziewczyna

( też bardzo sympatyczna) jest w ciąży , i już żeśmy się "wkręcili" z nowiecką 

czyli pępkowym...ale było śmiechu.... Z miejsc które poznaliśmy za te cztery krótkie dni , to samo miasteczko Capoterra ( akurat odbywał się tam cotygodniowy targ) rezerwat na górze Santa Lucia, oczywiście miejscowa plaża Madallena, Pula - miasteczko , plaża Nora, no i oczywiście cudowna plaża Chia Baia...znaleźliśmy swoją małą prywatną plażę i spędziliśmy cudowny dzień .....Był spontaniczny wieczorny "wyskok" do Cagliari, choć trochę poczuliśmy klimat tego miasta, spacer wąskimi uliczkami wśród setek restauracyjnych stolików tętniących życiem , choć na zegarze było już grubo po 22...

Jedzenie - tak jak Sardynia i jej mieszkańcy - wspaniałe i cudowne, świeżutkie owoce morza , jedyna i niepowtarzalna pizza, no i oczywiście owoce i warzywa,,,pomarańcze jeszcze z listkami - soczyste słodkie, melony, pachnące pomidory,,,na samą myśl leci mi ślinka. Pani Alu , jesteśmy zakochani w Sardynii, i na pewno wcześniej czy później znów tam zawitamy...oby wcześniej.

Tydzień w Capoterra U Massimo w maju 2015 - 2 osoby

Witam Pani Alicjo,

wczoraj wrócilismy z Sardynii, gdzie spędziliśmy tydzień u Massimo w Capoterra Frutti d'Oro.

Massimo - bardzo sympatyczny i miły człowiek, chętnie wiele nam pomógł i ogólnie był bardzo życzliwy. Mieliśmy też okazje poznać jego rodziców, od których otrzymaliśmy w prezencie świetną nalewkę oraz domowe dżemiki własnoręcznej roboty Mamy.

Jak w rozmowie wyszło, że ja też mam licencję żeglarską - to Massimo i jego rodzice zapraszali nas w przyszłym roku na żeglowanie i wędkowanie. Kto wie... może...  Jak się przedstawiłem : Antonio-Giuseppe - to pytali czy nie pochodze aby z Italii, bo imiona mam typowo Włoskie.

Warunki zakwaterowania bardzo nam się podobały mieszkanko było wyposażone we wszystko co potrzebne. 

Gdzie byliśmy?  Zwiedziliśmy grotę w Zuddas

(nie wiem czy nie przekręciłem nazwy). Uwaga robocza:

godziny wejścia do groty - to 12:15 i 15:00, wstęp: 10,00 EUR;

czas zwiedzania: 1,5 godz. temperatura wewnatrz: 16 stopni

(w krótkich spodniach i trykotkach nie jest zimno.

Nam się udało, bo samochodem dotarliśmy ok. godz. 12:00

i nie musielismy czekac na wejście. pół godziny później -

i trzebaby czekać kilka godzin na ponowne wejście.

W capoterra na targu kupiliśmy ryby (świetna ryba ORATA -

polecił Massimo). Przyrządziliśmy na grillu - pycha !

Byliśmy w Cagliari - trzeba tu poświęcić rzeczywiście jeden cały

dzień; a że w tym dniu nie było upału (a nawet trochę pokropiło)

to bardzo sympatycznie było powłóczyć się po tych wąskich

uliczkach i przysiąść w małej knajpce na cappucino.

No, ale nic nie może się równać z plażami  np. w Nora;  a już plaże

w Chia rzuciły nas zupełnie na kolana ! Totalny odlot ! Woda - szmaragdowo-błękitno-niebiesko-granatowa,  przejrzysta niesamowicie; temperatura - ok. 20 stopni. Przy wejściu do wody trochę "rzucało" ale po kilku minutach to już się wychodzić nie chciało z wody.

Od Moniki wypożyczyliśmy samochód - bardzo miła i sympatyczna pani,  podstawiła auto pod dom i stamtąd też go zabrała - żadnych problemów. Spotkaliśmy tam miłych rodaków i przez kilka dni jeździliśmy sobie razem.

Żal było wyjeżdżać... Szkoda że tylko jeden tydzień mieliśmy do dyspozycji. Moja żona zachwycona była kwitnącymi krzewami i roślinnością Sardynii (to jej hobby). A tamtejsze melony - niebo w gębie.

A przy odjeździe Massimo powiedział nam, że za 6 miesięcy zostanie tatusiem !!! Wyściskaliśmy go wszyscy gratulując przyszłego potomka i życząc powodzenia !

Dziekuję Pani za pomoc i przesłane informacje - bardzo się przydały.

Aha - bilety na autobus kupowac w tabbachi; np. do Chia w obie strony bilet kosztuje 4,50 EUR a u kierowcy - 4,00 EUR w jedna stronę.

pobyt U Massimo w Capoterra czerwiec 2015

 

Witam pani Alicjo. Chciałabym ogromnie za wszystko podziekować. Bardzo dobrze czułyśmy sie w mieszkaniu u Massimo. Sam właściciel bardzo serdeczny i pomocny, pomimo bariery językowej

(angielski nie jest moją mocną stroną) potrafiliśmy się jakoś porozumieć.

Sardynia jest piękna, brakuje mi jej ciepła i słońca. Przewodnik,

który od pani otrzymałam jest świetny, bardzo nam sie przydał. 

Mam nadzieję, że bedę mogła wrócić na Sardynię  i chętnie skorzystam

z propozycji zamieszczonych na pani blogu :-) 

Relacja z pobytu w rezydecnji Tavolara w Porto San Paolo lipiec 2015
witam,  pięknie dziękuję za pomoc w zorganizowaniu miejsca naszego pobytu na Sardynii.
Nasze wakacje były wspaniałe, miejcse bardzo urokliwe, cisza, spokój i pięknie kwitnące oleandry, bajka:)

Zobaczyliśmy wiele urokliwych miejsc, zwiedzalismy wyspę od Północy- Santa Teresa Gallura i dalej na pólnocny wschód Porto San Paulo, San Teodoro, dalej  Budoni, La Caletta, Santa Lucia

niezwykle klimatyczne miejsce, w którym jedliśmy najlepsze lody

na Sardynii, pyszne:)  Orosei, Dorgali, Cala Gonone jak również

Calangianus, oczywiście w tym wypady na piękne plaże Sardynii

( było ich sporo:), każda inna, poza tym świetne widokowo trasy:

Santa Teresa Gallura do Capo Testa, Fortezza di Monte Altura

w Palau i tam na szczycie niesamowity widok na Costa Smeralda

i La Maddalenę, kolejny piękny widok na Capo Coda Cavallo

skąd widać Tavolarę i Molarę, a w Dorgali Grotta di Ispinigoli, cudna. 
Serdecznie dziękujemy. Pozdrawiamy właścicieli Tavolary i przemiła

Panią w recepcji ( niestety nie pamiętam imienia).

Monika z rodzinką.

Pobyt w Słoneczniku Golfo Aranci lipiec 2015

Pani Alicjo serdecznie witamy!!!!

wróciliśmy z Sardynii bardzo zachwyceni. Myśleliśmy, ze w Rimini jest fajne morze, w miarę czyste, ale to co przeżyliśmy na Sardynii przeszło nasze marzenia. Woda kryształowa, płytko -  dla dzieci super, miejscowość Golfo Aranci bardzo ładna, spokojna, i wszędzie blisko (Olbia, Porto Rotondo, Palau itp..). Nie dużo zwiedziliśmy jak na początku zakładałam, ale na pewno wrócimy i nadrobimy "zaległości" (La Maddalena, Cala Goloritze). odwiedziliśmy Porto Rotondo, Porto Cervo, oraz Santa Teresa Gialura. Zjedlismy pyszne lody w Porto Rotondo - przy molo tak jak polecali ci co wcześniej byli - super były... hmm.. teraz bym takie zjadła, obejrzeliśmy miasteczko, port z pięknymi jachtami..... podobnie w Porto Cervo, tylko ten parking przy porcie... ufff 3 euro za godzinę, ale z dziećmi byliśmy i marudziły że ciepło im jest więc podjechaliśmy najbliżej jak się dało. niesamowity widok był w Santa Teresa, jak wjeżdżało się samochodem pod górkę do miasteczka i widok na turkusowe morze zlewające się z niebem..... nigdy tego nie zapomnę.... zatrzymaliśmy się blisko plaży Rena Bianca. cudowna........ na plaży skały i schodki do góry gdzie można było podziwiać widoki. z plaży widać też Korsykę. bardzo polecamy tę miejscowość i plażę. 

Pani Alicjo, bardzo dziękujemy za pomoc i super przewodnik. byliśmy też wg Pani wskazówek na Cala Bianca - super.... Liścia Ruja - super!!! każda plaża boska..... 

zakupy robilismy w Olbi w Auchan, lub po drodze bliżej Euro Spin był.... 

na pewno wrócimy na Sardynię, jest w końcu tyle jeszcze do zobaczenia..... że żal mi że La Maddaleny nie odwiedzilismy, ale jest plan że wrócimy tam i popłyniemy na archipelag, szczęściarze ci którzy tam mieszkają!!!!! my tęsknimy za tymi widokami, za cudowną pogodą, boskimi plażami....... zupełnie nie rozumię ludzi którzy jadą nad Bałtyk... cenowo niewiele jest drożej, ale wspomnienia bezcenne..... 

dzieciakom bardzo podobał się rejs statkiem, nam też... nie wyobrażaliśmy sobie jak na statku jest, jak wygląda "pakowanie " samochodów, ale wszystko bardzo sprawnie sie odbywa, i jest świetnie!!!!!

w drodze powrotnej podjechaliśmy do Pisy zobaczyć słynną krzywą wieżę.... mamy cudne wspomnienia uwidocznione na zdjęciach!!!!!

dziękujemy!!!!!!

Wakacje u Massimo, sierpień 2015
wiem, że już trochę czasu minęło od naszych wakacji na Sardynii, ale cały czas o nich pamiętamy i wspominamy. 
Pani Alicjo, piszę aby podziękować za wspaniałe miejsca do mieszkania oraz za nieoceniony przewodnik po Sardynii, bez niego na pewno nie zobaczylibyśmy wielu miejsc(min. odwiedziliśmy targ w Cagliari zgodnie z zachęcającym opisem w Pani przewodniku)
Choć nie mamy w zwyczaju wracać do miejsc, które już odwiedziliśmy, to sardyńskie plaże urzekły nas na tyle, że myślimy o plażowaniu tam ponownie.
Jeszcze raz bardzo dziękujemy za współpracę przy wynajmie mieszkań i zachęcenia nas do odwiedzenia Sardynii 

sierpień 2015 domek przy plazy w Torre degli Ulivi

 

Chciałabym serdecznie podziękować paniom  za pomoc w organizacji wakacyjnego pobytu na Sardynii. Pani Alicji za poradnik, który okazał się bardzo przydatny na miejscu, z którego chętnie

korzystaliśmy i za wszelkie porady i odpowiedzi na pytanie,

które pojawiały się w trakcie :) Pobyt był fantastyczny.

Nie da się opisać w kilku zdaniach wszystkich wrażeń,

po prostu trzeba tam pojechać i samemu doświadczyć pięknych

krajobrazów i niesamowitej otwartości mieszkańców  Wyspy,

jednak spróbuję chociaż trochę. Z mężem i synem przebywaliśmy w

Torre degli Ulivi - niedaleko Capoterry. Wybraliśmy opcję bez

samochodu, korzystając jedynie z komunikacji sardyńskiej.

Dwa dni nam zajęło opanowanie :) rozkładów i przystanków,

a potem już tylko korzystaliśmy z możliwości takiej formy

przemieszczania się. Na trasie Caghliari - Chia Baia /podróż arst -

odpowiednik pks/ sporo osób w ten sposób podróżuje na

przepiękne plaże w Chia :) Na lokalnej trasie Torre degli Ulivi -

La Maddalena Spiaggia autobusem nr 1 - odpowiednikiem 

miejskich autobusów byliśmy zazwyczaj jedynymi pasażerami :)

W Torre degli Ulivi jest jedna pizzeria, supermarket i kawiarnia./chyba że o czymś nie wiem/

Sam dom, w którym mieszkaliśmy bardzo wygodny, z ogrodem i dwoma niespodziankami, w nim, o których nie wiedzieliśmy i które to baaardzo pozytywnie nas zaskoczyły. Ale nic więcej o nich nie napiszę.

Właścicielem jest pan Stefano - człowiek, na którym można polegać. Wszystko było tak jak zostało ustalone. Porozumiewaliśmy się w języku angielskim - bardziej przydała się moja średnia znajomość angielskiego. :)) Także jeżeli ktoś mówi średnio po angielsku, to jest to wystarczająca znajomość języka :))

Bardzo sympatyczni i pomocni sąsiedzi i bardzo przyjazne koty, które odwiedzały nas wieczorami. Podczas krótkiego pobytu udało nam się opanować kilka niezbędnych zdań po włosku np. poproszę trzy

bilety do Chia ;) a pani w pizzerii wiedziała jakie mamy ulubione potrawy :)

Okolica spokojna. Pogoda - wysokie temperatury i słońce,

które bardzo lubi jasną skórę ;) Tak jak pisała pani Alicja nie rozstawaliśmy

się z kremem z filtrem 50.  Plaże w Chia i widoki spowodowały, że nie mogłam

uwierzyć, że tam jestem - przepiękne. I nic więcej nie jestem w stanie napisać,

trzeba to zobaczyć.

dziękuję i pozdrawiam, mam nadzieję, że uda mi się wrócić na Sardynię. 

W rezydencji Maria Marina w rejonie Olbi sierpień 2015

Chcieliśmy bardzo Pani podziękować za pomoc i informacje. Sardynia bardzo

nam się spodobała. Gospodarze byli mili, a miejsca bardzo przyjemne i

wygodne do dalszych eskapad. Korzystaliśmy z Pani przewodników, które

okazały się lepsze, niż te książkowe. Tylko zabrakło czasu by wszystko zobaczyć albo spróbować.

Sardyńczycy są bardzo otwarci i życzliwy. Trwał sezon urlopowy ale na szczęście nie było takiego tłumu jak w popularnych 
resortach na południu Europy. Poza tym zdecydowaną większość gości stanowili Włosi co powodowało, że było jakby bardziej "swojsko".  Plaże są urocze, wybrzeża różne, krajobrazy zmienne. Chcielibyśmy kiedyś tam powrócić, może wiosną lub jesienią by zwiedzić więcej interioru, wędrować po górach. Na pewno polecimy Sardynię i te miejsca naszym znajomym. Rejs pośród wysp archipelagu La Maddalena była jedna z najpiękniejszych wycieczek tego lata. Kąpiel w "basenach" i wizyta na plażach pozostawiają niezapomniane wrażenia. Nawet statek był taki jak w Pani przewodniku. To, że opisy były tylko po włosku dla nas nas, choć nie znamy języka, tylko dodały wyprawie uroku. Wszystko było w przewodnikach a liczyły się tylko widoki, atmosfera i cudowna, szmaragdowa woda. 

Autem z Polski - Olbia i Cala Gonone lipiec 2015

Dzięki Alicji i Pani Agnieszce w lipcu 2015 roku, spędziliśmy na Sardynii jedne z najpiękniejszych  wakacji w życiu. Zaufaliśmy stwierdzeniu Alicji, że na Sardynii można spędzić wakacje w cenie zbliżonej do polskiego morza i nie zawiedliśmy się. Podążaliśmy szlakiem z przewodnika Alicji, który okazał się bardzo pomocny. Podróż odbyła się na trasie Wieliczka-Livorno-Golfo Aranci-Olbia-Cala-Gonone. Zwiedziliśmy bardziej szczegółowo północno -wschodnią część Sardynii i jesteśmy zauroczeni. Mieszkania Pod Słonecznikiem wygodne, dobrze umiejscowione.
Każdego dnia czekała nas nowa niespodzianka. Bardzo chcemy powrócić tam jeszcze raz.
Mieliśmy szczęście bo mogliśmy odbyć przepiękny rejs z Alicją i Jej Przyjaciółmi po Archipelagu La Maddalena. Niezapomniane chwile! Już dziś cieszymy się na planowane spotkanie. Jeszcze raz gorące podziękowania!

Wrzesień 2015, 2 osoby podróż poślubna -Marina Maria na północy i B&B POETTO na południu:

Tydzien temu wróciliśmy z Sardynii,  było PRZECUDOWNIE. Bardzo Pani dziękujemy za pomoc. Przewodniki bardzo sie przydały, odwiedziliśmy większość z opisanych miejsc:)

Baia Turchese swietne miejsce, Maria Teresa wyjatkowa osoba,

faktycznie bardzo ciepła i pomocna, .  Ale podobnie Rita i jej mąż

na Poetto, rewelacyjni ludzie!:) Jesli chodzi o wypożyczalnię Sixt to

wszystko bylo w porzadku, swietne auto, uprzejmi pracownicy wszystko

przebiegło bez zarzutu. Byliśmy w Olbi na lodach które Pani polecala w

SMERALDA niestety trafiliśmy jak było zamknięte i zjedliśmy lody

nieopodal w lodziarni bodajże GAP... niebo w gębie! Tak myslalam,

dopoki nie zjadłam lodów przy Poetto w w lokalu BoboCono.

Coś niesamowitego, polecam!!!!! Wogole caly lokal świetny,

pyszne wino z beczki, kanapki, trzeba tam wpaść na szybki obiad:)
Jeszcze raz bardzo dziękujemy, wracamy na Sardynię na 100%:)

Wrzesień 2015 4 osobowa rodzina autem z Polski, pobyt w rejonie Olbii

Pani Alicjo zacznę od wielkich podziękowań za pomoc w zorganizowaniu cudownego urlopu na przepięknej wyspie:)Sardynia to przede wszystkim pyszna kuchnia (SERY!!!:):)), piaszczyste plaże, urwiste skały, bajkowe zatoki, wysepki, a przede wszystkim zadziwiające szmaragdowym kolorem kryształowo czyste morze.Zacznę od początku więc od samej drogi do Golfo Aranci - bo tam mieliśmy noclegi w Rezydencji Pod Słonecznikiem. Z Rybnika mieliśmy 1250 km więc trasę dało się spokojnie pokonać a mając jeszcze trochę czasu wsąpiliśmy do Pizy:) no i potem

wielkie przeżycie na promie ( płynęliśmy pierwszy raz)

Mieliśmy nocny rejs ( 23.15) więc po krótkim zwiedzeniu

MEGA promu zasnęliśmy - na podłodze -

większość turystów właśnie tak spędza nockę:)

Więc jeżeli nie jesteśmy księżniczkami na ziarnku grochu

to noc można w śpiworze i na poduszce przespać:)

Ranek przywitał nas pięknym krajobrazem wyłaniających

się z morza skał:) czyli już byliśmy blisko portu.

Ok to teraz co zwiedziliśmy:)Więc był bajeczny rejs

po Archipelagu La Madalena, który zostanie na długo

w mojej pamięci. Przejechaliśmy na zachodnią część

wyspy do Alghero - bardzo malownicze i zabytkowe miasto,

potem była cudna plaża La Pelosa w Stitino.

Zachodnim wybrzeżem wracaliśmy do Golfo a po drodze było: Calstelsardo - miasteczko położone na malowniczej skale na północnym brzegu Sardynii nad malowniczą Zatoką Asinara, Isola Rosa, Costa Paradiso. Zdążyliśmy na cudny zachód słońca na Capo Testa czyli najbardziej wysuniętego puntu na północ wyspy. Przedsmak Capo Testa mamy już w miasteczku, gdy wybierzemy się na cypel z wieżą genueńską. Jednak to tylko namiastka. Na przylądek warto wybrać się pieszo, przecinając rezerwat przyrody, później wędrujemy wąskim przesmykiem by dotrzeć do celu podróży. Najpierw wspaniałe zatoki z krystaliczną wodą, później są już tylko one, fantazyjne formy skalne, które jak wosk w andrzejkowy wieczór przybierają najbardziej niesamowite kształty. Z bliska, coraz bardziej przypominają czaszki monstrualnych dinozaurów. Stąd zapewne nazwa przylądka - bowiem "testa" znaczy "łeb". Póżniej było Santa Teresa di Gallura, Arzachena póżnym wieczorem powrót do apartamentu:) uff to był wspaniały dzień. Innym razem zwiedziliśmy

jeszcze Costa Smeralda czyli Porto Rotondo, Cala di Volpe, Porto Cevro,

Baja Sardinia. Teraz jedziemy w dół trochę na południe czyli: Porto San Paulo,

Porto Taverna , San Teodoro, Budoni, Posada, Capo Coda Cavallo-

piękne widoki. Piękna i długa plaża La Cinta. Zaliczyliśmy również mini trekink

na Capo Fiagri No i Oczywiście Olbia i przepyszne lody w lodziarni Smeralda:)

Korzystając z Pani przewodnika odwiedziliśmy jeszcze dużo fajnych plaż:)

Niestety nie dojechaliśmy już na Cala Ganone ...no ale coś musimy zostawić

na następną wizytę na Sardynii:)Myślę że większość udało mi się opisać

bo na pewno o czym zapomniałam:) Niestety urlp się skończył

i trzeba było wracać:( Najbardziej brakuje mi zapachu kwiatów,

który wdzierał się do sypialni przez okno wczesnym rankiem - bajecznie....

Jeszcze raz dziękujemy BARDZO!!!

Pojedyncza podróżniczka tydzien we wrzesniu w Cagliari

Alicjo, dołączyłam do Grona entuzjastów Sardynii i mam we krwi obecnie wysoki poziom satysfakcji ze wspaniałego urlopu. Twój przewodnik po Cagliari był "szkieletem" dla całego pobytu i dzięki niemu czułam się pewniej np. nie wahając się sięgać po ofertę Arst. 

Miałam niesamowitego farta, bo wylatywałam z Cagliari do Rzymu o 6:20 rano, a w nocy i w ciągu dnia była straszna burza i ulewy, lotnisko zalane i opóźnienia kolejnych wylotów a plaża w Poetto zniknęła. Bardzo skorzystałam z towarzystwa Dominiki - Polki mieszkającej w Cagliari, z która mnie skontaktowałaś, i jej chłopaka Sardyńczyka Simona, którzy chętnie ze mną spędzili trochę czasu! Poetto super miejsce jak dla mnie, bo codziennie mogłam sobie biegać wzdłuż. 

Sama zaliczyłam wycieczkę autobusem do Chia i Villasimius. Teraz wiem, że jeżeli na rozkładzie Arst napisane jest "Feriale", oznacza to że " nie kursuje" w ten dzień, bo moja interpretacja była odwrotna :).

Generalnie wszędzie spokój, wszyscy mówili tylko, że wyjątkowo w tym roku gorsza pogoda niż zwykle, czego dowodem są 2 czerwone alarmy, z tym że w czasie pierwszego pozamykali szkoły i uniwersytet a dzień okazał się być najpogodniejszym jaki miałam! :)

 Jestem zwolenniczką zmienia kierunków wakacji, ale nie wyobrażam sobie nie wrócić tam w przyszłym roku! Jeszcze raz dziękuję za wszystkie wskazówki i pomoc bo zdecydowanie przyczyniły się do przepięknych wakacji! Odwiedziła Giara di Gesturi - Park znajduje się na szczycie góry nad miasteczkiem Gesturi, ze szczytu widzimy bezkres sardyński dolinki dolinki. Przy wejścia do parku można wypożyczyć rowery. Pnie drzew w większości są do połowy oskubane z kory wykorzystywanej do produkcji korków. Główną atrakcją są dzikie konie, które się przechadzają i nie powinno być trudno o ich znalezienie.

B&B przy Poetto- bardzo mili starsi państwo, którzy starali się żeby goście mieli co potrzeba. Bez większego problemu dogadywaliśmy się po angielsku. Razem mnie przywitali i pożegnali na lotnisku. Skorzystałam z ich roweru żeby krążyć po Poetto i okolicy. Poleciłabym każdemu!

Dolce Sardi- w poszukiwaniu specjałów zapytałam miejscowych gdzie najlepiej je kupić. W większości odpowiedź brzmiała: na Piazza Yenne. Gdy tam było zamknięte znalazłam sklep który mnie oczarował: w bramie przy via Napoli. Przemiła rodzina z Quartu San'Elena, klimatyczny lokal w którym widzimy piece i widać domową robotę w wyrafinowanym stylu. Wszystko jest pięknie pakowane. Cena to 20euro/kg jeżeli się nie mylę. 6 rodzajów ciastek typowych dla różnych miast Sardynii, a sprzedająca z pasją opowiada o ciastkach i ich smakach doskonale po angielsku.

Pobyt U Massimo tydzień w lipcu 2015 rodzina 2+2

Z Pani pomocą spędziliśmy super wakacje na przepięknej bo jeszcze dzikiej ,swojskiej

i serdecznej wyspie, upał był cudowny, Pan Massimo mówił że większy niż zwykle,

plaże wspaniałe półdzikie naszym dzieciom (10 i 7 lat) najbardziej przypadła do gustu

Nora, wspaniałe lody w Pula, jedliśmy pizzę codziennie w Nora w Pula i w „naszym”

lokalnym barze w Capotera, spędzaliśmy tam po 2-3 godziny wypiliśmy morze wina

wspaniałego lokalnego,plaża koło naszego mieszkania moze nie najpiękniejsza,

ale mogłam codziennie rano pić tam kawę poza tym co cenimy sobie bardzo z mężem

cały czas byliśmy wśród prawdziwych Sardyńczyków, Polaków może 2 rodziny

na plaży w Chija, mieliśmy wypożyczony samochód wiec było dość łatwe

przemieszczanie, Pan Massimo w pierwszy wieczór mimo że była północ obwiózł

męża po okolicy załatwił wode i wino i gary bo my lubimy tez sami coś pichcić

zwłaszcza żę odwiedziliśmy targ o którym Pani pisała.

 

Polecam gorąco Sardynie dla ludzi ceniących luz, spokój dobre proste jedzenie i

plażę (każda inna) brak kurortowa i związanej z tym infrastruktury to ogromny atut

tego miejsca. Cały pobyt przelot samolotem wynajęty samochód jedzenie jeśli chodzi

o koszty naprawdę dla ludzi

Piszcie do mnie!    lub  tel. 508 437 923

W największym okienku formularza wpiszcie dodatkowo:

- jakimi informacjami mogę się z Wami podzielić

- czy chcecie wynająć auto

- czy chcecie podzielić pobyt np. na różne rejony wyspy

- jeśli jeszcze nie wiecie jak dotrzeć na Sardynię napiszcie skąd wyruszacie -

  doradzę, lub zajrzyjcie w zakładkę PRAKTYCZNE RADY

- sporty lub inne szczególne zainteresowania związane z Waszym wyjazdem

- wszystko inne co wydaje Wam się ważne a mnie ułatwi szybką i rzeczową    

  odpowiedź