
![]() | ![]() |
|---|---|
![]() | ![]() |
![]() | ![]() |
![]() | ![]() |
![]() | ![]() |
![]() | ![]() |
![]() | ![]() |
![]() |
Zapraszamy na wspólne pobyty na Sardynii w kameralnym gronie, po polsku
- noclegi na brzegu długiej, piaszczystej plaży z SUP’ami na tarasie
- transfery od momentu wylądowania do odlotu
- większość posiłków, wycieczki, atrakcje, degustacje, folklor
- warsztaty kulinarne, barwne lokalne festy, panoramiczne spacery
- dużo integracji z lokalsami i autentyczna, rdzenna Sardynia
- opieka włoskojęzycznego rodaka, eksperta od Sardynii, przez cały czas
- cudowne zachody słońca codziennie naprzeciw tarasu, a my w pierwszym rzędzie:)
- wizyty na dzikich plażach, podglądanie flamingów, chillout na plaży, sporty wodne
- możliwość wynajmu na miejscu rowerów, kajaków, skutera
- lekcje windsurfingu po polsku
- masażę ajurwedyjskie z polskim masażystą





RELACJE UCZESTNIKÓW TURNUSÓW Z OSTATNICH LAT:
MAMA Z NASTOLETNIM SYNEM, TYDZIEŃ NA TURNUSIE
W PUTZU IDU WE WRZEŚNIU 2025 ,
Putzu Idu – miejsce, które skradło moje serce! 💙
Najpiękniejszy zakątek Sardynii, pełen słońca, spokoju
i prawdziwego włoskiego klimatu. 🌿☀️
Dziękuję z całego serca Alicji za cudowną organizację –
każda chwila była pełna pasji, autentyzmu i magii. 💫
Nie zapomnę warsztatów z robienia ravioli, najpyszniejszej ricotty
i oliwy, jaką jadłam w życiu!
Ogromne podziękowania dla Franceski – za jej serdeczność i ciepło,
które czuć w każdym geście. ❤️
I oczywiście dla Krzysia, którego magiczna gra na handpanie przenosiła nas w inny świat…
Super, że mogliśmy prosto spod domu wynająć 2 osobowy kajak i ruszyć na panoramiczną wycieczkę pod klify, aż do pierwszej kwarcowej plaży - Mare Ermi.
Mój syn mógł skorzystać ze sprzętu do windsurfingu, a ja medytować wraz z innymi uczestnikami turnusu o poranku przy szumie morza.
PIęknie było rankami spacerować z innymi uczestnikami turnusu plażą na bosaka do baru na drugim końcu plaży na kawę i rogalika. Mogliśmy wynająć spod domu rowery elektryczne, pożyczyć maski do snorkelingu, pływać na SUP’ie, który był do naszej dyspozycji na tarasie domku.
Bylismy na pieknym rejsie na bezludna wyspę i na wiejskiej kolacji u rolnika.
No i te cudowne zachody słońca, codziennie, bez wyjątku!
Putzu Idu zostanie w moim sercu na zawsze – będę tam wracać! 💙🌊
Marta i Mateusz
LUTY W PUTZU IDU
Było kameralnie - 8 osób. Spędziliśmy 2 tygodnie w 2 domach na plaży na zachodnim wybrzeżu Sardynii,
Odwiedziliśmy kilka niesamowitych wydarzeń karnawałowych, gotowaliśmy w domu lokalsów, uprawiali liczne sporty wodne, odbywali panoramiczne spacery i trekkingi, razem muzykowali (była gitara i handpan) i toczyli cenne “nocne Polaków rozmowy”...Były kąpiele w dzikich termach, wizyty w świętej studni, zachwyty na super dzikich plażach, odwiedziny w krainie sardyńskiego obsydianu, degustacje serów i wędlin z magicznego autka Salvatore tuż pod domem oraz wizyty u rolnika Fabio, zakończone zwykle radosną degustacją domowego wina z gospodarzem :)
Sprzęt na miejscu pozwalał aktywnie spędzać czas - 2 zwykłe rowery, 2 elektryczne, 2 SUP’y, 2 osobowy kajak, sprzęt do windsurfingu, wing-foila.
Każdego ranka chętni odbywali wspólny spacer plażą z kawką i rogalikami z widokiem na morze, a najodważniejsi na koniec wskakiwali do morza :)
Odwiedziły nas dwie Polki żyjące na Sardynii, mogliśmy pogadać o życiu na wyspie i poznać wspaniałe naturalne kosmetyki tworzone przez Polkę! Spotkaliśmy się także z muzykiem grającym na launeddas - tradycyjnym sardyńskim instrumencie.
Pogoda dopisała, było bardzo wiosennie, 2 dni na 30 przez chwilę padało, 2 dni mocno wiało, większość dni w pełni nasłonecznionych, przez część dnia chodziliśmy w krótkim rękawku. Zrywaliśmy cytrusy prosto z drzew w ogrodach sardyńskich przyjaciół, przyrządzaliśmy z nich dżem, gotowaliśmy karczochy, kosztowali dzikich szparagów, zbierali rozmaryn, lawendę, kocankę i miętę. Kosztowaliśmy wiosennej Sardynii wszystkimi zmysłami! :)









Turnus w Putzu Idu luty 2025
Tygodniowy pobyt na Sardynii w lutym 2025 - to zdecydowanie dopiero początek przyjaźni z tym miejscem ❤. Świetne przygotowanie i pomoc we wszystkim Alicji - od podpowiedzi, co spakować, zakupy prawdziwego jedzenia u lokalnych rolników. Temperatury idealne do spacerów, czasem nawet do opalania, bliskość morza w zakwaterowaniu wybranym przez Alicję, proste i jasne przewodniki po okolicy i po dalszych częściach wyspy, świetne kontakty z lokalnymi osobami, wiedza o tradycyjnych lokalnych wydarzeniach (akurat koniec karnawału)- wspaniale wypełniły wyjazd ludźmi i atmosferą tego miejsca. 7 dni to zdecydowanie za mało - trzeba będzie wrócić 😍
Lucyna z koleżanką
TURNUS SARDYNIOMANIAKÓW NA PÓŁWYSPIE SINIS CZERWIEC 2024
Moje boskie i wymarzone wakacje dokładnie takie miejsce jak sobie wyobraziłam tuż przy plaży wraz z cudownymi osobami, z którymi mogłam przebywać to był magiczny czas
Sardynia zachwyciła w każdym momencie, Niemal codziennie była przewidziana jakaś przygoda/atrakcja - spacery klifami, rejs motorówką, kajaki, trekking do wodospadów, snorkeling, wyprawy na dzikie plaże, wspólne kolacje na plaży lub werandzie największego z domów, Nurkowaliśmy nad podmorskim wrakiem, byliśmy na lokalnej feście i jedi obiad przy stole o dł 100 m z 300 osobami!
Dziękuję bardzo Alicja za wszystko co dla nas zrobiłaś
Wioletta










Dostałyśmy domek w pierwszym rzędzie od morza, perfekt!
Nasz domek miał nazwę " domek wesołego Romka". Romek to mąż Sylwii i szwagier Bozenki. Mieszkaliśmy razem i przyznam, że dobrze nam się mieszkało.
Wesoło było :) Będę pisała tylko o moich wrażeniach bo jak wiadomo wrażenia czy przeżycia są subiektywne i każdy może widzieć ta sama rzecz inaczej. Mnie się mój urlop bardzo podobał. Organizacja perfekt.
Ala starała się i dbała o wszystko, wspomagana dzielnie przez męża Krzysztofa.
Było super! Towarzystwo kapitalne, pomysły niesamowite jak np. Sesja zdjęciowa czy świetna medytacja dynamiczna z Jani. Był to super urozmaicony czas! Wycieczki byly świetne - do wodospadów, na plażę kwarcową... może z wyjątkiem tych 3 godzin u producenta serów...mnie by wystarczyło te 3 sery kupić i pozostały czas spędzić w morzu...ale to tylko moje odczucie.
Bardzo miło wspominam wędrówkę z Anią, Jani i Eską do latarni morskiej.
Ciężkie chmury wisiały nad nami ale nam to nic nie robiło a wręcz przeciwnie- buzie się nam nie zamykały.
Dzięki za wszystko, byliście wspaniali...
Urszula


Jadac na ten wymarzony sardynski urlop mialam swoje oczekiwania, ktore spelnily sie w 100% a nawet wiecej. Oczekiwalam wspanialych wrazen, pozytywnych ludzi, cudownej natury, I przecudnego karaibskiego morza. Dzieki Alicja I Krzysztof za wszytkie wspaniale trekingi, wodospad, ferate, kwarcowa plaze, za perfecyjnie przygotowany przewodnik i organizacje. Twoja wiedza odnosnie wyspy, mieszkancow I tego co warte zobaczyć to jest niesamowite. Wspolne pizza I wino z muzyka na plazy, to zostanie na dlugo w pamieci.
Wielkie dzięki Renata


WRZESIEŃ 2022 , TYDZIEŃ W PORTO PINO NA TURNUSIE SARDYNIOMANIAKÓW ,
Osobiście jestem zachwycona Porto Pino, wrześniowy czas w tym rejonie był dla mnie zachwycający,aż miło było oddychać południowym powietrzem wyspy. Moja dusza czuła sie jak Ania Shirley, która odkrywała świat małymi kroczkami, aby nic nie przeoczyć. Pokochałam komnaty zakochanych na dzikichplażach, cudowne wydmy, spacery wzdłuż miejskiej/pierwszej plaży.
orto Pino ma wiele do zaoferowania, bo w tym miejscu znajdziesz wszystko czego potrzebujesz.
To wspaniała lokalizacja, a dzięki przewodniczce Alicji, poznaliśmy magiczne miejsca tego rejonu,
czyli pobliskie dwie wysepki a na nich zjedliśmy smacznego i dobrze doprawionego sardyńskimi ziołami
tuńczyka. Trekking na Canal Grande to wspaniała wędrówka klifami wzdłuż brzegu morza, z możliwością
podziwiania sardyńskiej przyrody. Podczas trasy urzekły mnie groty morskie, do których wejścia strzeże morze.
Dziękuję Alicjo, że przewodnictwo i towarzystwo. Niebawem znowu sie tam spotkamy, aby zasmakować ferraty, popływać kajakami wzdłuż kostki Cukru, ponurkować w Canal Grande....
Aurelia



WSPÓLNY POBYT RODZINZ DZIEĆMI, RODZINA 2+1
Blog Alicji nosi nazwę „Polskie Wakacje na Sardynii”, dlatego też tradycyjnie, po polsku chcielibyśmy ponarzekać…
Do plaży było zdecydowanie za blisko, ot przejść wprost z tarasu przez zacieniony ogród otworzyć furtkę i...stoimy na piachu gapiąc się w morze. Wycieczki proponowane przez Alicję były zbyt ciekawe, nie przyzwyczajony do takich widoków człowiek nie wie na czym oko zawiesić,przez co bateria w telefonie i aparacie od nadmiaru robionych zdjęć codziennie wymaga doładowania. Woda w morzu... zbyt ciepła, tak że można w niej siedzieć godzinami tracąc poczucie czasu co przecież na wakacjach nie jest wskazane. Tymon, który miał opory przy myciu głowy pod prysznicem (bo się leje do oczu i uszu) tu łapiąc tylko kolejne wdechy podziwiał podwodny świat rybek, skał i wodorostów...no kto to widział, żeby dziecko tak traciło kontakt z „ziemskim” światem i rzucało się na „głęboką wodę”, która przy brzegu sięgała mu ledwie do pasa.
Wybraliśmy się też na rejs jachtem ( właściwie pięknie przerobionym na turystyka kutrem rybackim) w poszukiwaniu lazurowej wody. Tu kolejny klops bo dochodziło pomiędzy nami do sporów rodzinnych czy ta woda w przeuroczych zatoczkach jest bardziej lazurowa czy turkusowa, a może wpada już w odcień szafiru? No dla faceta to prawdziwa kolorystyczna katorga, dlatego co rusz zakładaliśmy maski i dawaliśmy nura by sprawdzić to osobiście. Jakby tego było mało nasi włoscy marynarze byli bardzo przystojni (tak twierdziły wszystkie panie, z którymi popłynęliśmy w rejs, w tym i moja żona) do tego świetnie gotowali bo i obiad był na pokładzie: małże, krewetki, pasta, boski sos pomidorowy i chłodne domowe wino.
Długo by jeszcze pisać… po prostu zaufajcie Ali i Krzysztofowi to prawdziwi ludzie z pasją
i sercem do gości i do Sardynii. Dajcie się ponieść tej magicznej wyspie, a potem podobnie jak my będziecie mogli „narzekać”
P.S. Pozdrawiamy gorąco „SOMSIADÓW” zza płota: LUBLIN, WARSZAWA, GORZÓW RZESZÓW, SŁUPSK do zobaczenia...może kiedyś, może na Sardynii :-)
2 osoby 11 dni w czerwcu 2018 na południu bez auta - B&B U Anny na plaży Poetto + pobyt z Alą i Krzysiem w Margine Rosso
Już po raz trzeci odwiedziliśmy Sardynię - ta wyspa uzależnia! Tym razem wypadło na jej południową część, a dokładnie na jej serce - Cagliari. Do B&B u Anny dotarliśmy bez żadnego problemu pociągiem i autobusem. Gospodyni to bardzo miła i pogodna kobieta. Pokój, tak jak w założeniu, był przestronny i czysty, a z balkonu roztaczał się piękny widok na plażę Poetto i Czarcie Siodło. Ze względu na stosunkowo niewielką odległość od centrum miasta, w weekendy na tę część plaży przyjeżdża wielu mieszkańców. Wieczorami dużo osób spaceruje, a rano biega. Znajduje się tu wiele restauracji i barów. B&B u Anny to doskonały punkt wypadowy na Czarcie Siodło. Spacer zajął nam około 1,5 godz w jedną stronę, lecz gra jest zdecydowanie warta świeczki, gdyż widoki z góry zapierają dech w piersi. Innego dnia, również piechotą, wybraliśmy się do Parku Molentargius, aby z bliska przypatrywać się życiu flamingów, których jest w Cagliari wyjątkowo dużo. Czasami nawet stada flamingów przelatywały nam nad głowami. Po 3 dniach pobytu u Anny nadszedł czas na zmianę kwatery na dom u Luizy, czyli nasze wakacje z Alą i Krzysiem! :) Dom u Luizy był dokładnie taki jak sobie go wyobrażaliśmy. Skąpany w kwiatach, pachnący cytryną, z plażą za bramką... Z Alicją, Krzyśkiem i innymi świetnymi ludźmi spędziliśmy 5 fantastycznych dni. W tym czasie mieliśmy możliwość nauki pływania na windsurfingu i ćwiczenia jogi o poranku na plaży. Z ekipą z naszego domu wybraliśmy się na kilka niezapomnianych wycieczek: rejs motorówką po morzu, plaże dalsze i bliższe, Grób Giganta, nuraghi, ukryty w górach wodospad, pyszna sardyńska kolacja u Luccio.




























