WAKACJE

       

   

   

ALĄ      i  KRZYSIEM

 

Zapraszamy kolejny raz

na wakacje pod opieką rodaków zakochanych w Sardynii  od wielu lat.

Od 4 lat dwa razy w roku, zawsze w czerwcu i wrześniu ( najfajniejsze miesiące na Sardynii) zbieramy grupę znajomych, rodziny i czytelników naszego bloga, na wspólny tani pobyt w dużym domu. W galerii powyżej niewielka część zdjęć z poprzednich turnusów. Atmosfera jest zawsze świetna, można wspólnie odkrywać Sardynię, wyruszać z nami na wyprawy w głąb lądu, rejsy, sardyńskie uczty na wsi. Dzieci bawią się razem, wszyscy nawiązują nowe znajomości, urządzamy integracyjne wieczorki, pikniki na plaży, czasem wspólnie gotujemy lub dobrze bawimy przy kalamburach i innych grach towarzyskich.Wyjazd czerwcowy to rodziny z dziećmi, pary, turyści w pojedynkę. Wyjazd wrześniowy jest przeznaczony tylko dla osób dorosłych, ewentualnie nastolatków. Dom na wspólne zamieszkanie jest zawsze jak najbliżej plaży, w miejscach dobrych na pobyt bez auta. Pomagamy z dostaniem się do nas z lotniska, doradzamy z wynajęciem auta lub z  transportem publicznym, czasem oferujemy transfer. Pokoje na taki wspólny pobyt

, w zależności od wynajętego domu, są w różnym standardzie, od 2 do

5 osobowych, część z prywatnymi łazienkami, wspólna kuchnia, ogród,

weranda, ceny już od  250 euro za 2 osoby za tydzień. 

Można spróbować z nami windsurfingu i praktykować jogę na plaży.

Służymy na miejscu nasza znajomością Sardynii i dzielimy się naszą

wieloletnią pasją do tej wyspy.

Mamy już konkretne plany na czerwiec 2020:

WAKACJE Z ALĄ I KRZYSIEM W BARI SARDO CZERWIEC 2020

W CZERWCU 2020 SPĘDZIMY 3 TYGODNIE W PIĘKNYM DOMU

STOJĄCYM DOSŁOWNIE NA BRZEGU PLAŻY - SPÓJRZCIE NA 

ZDJĘCIA W  GALERII OBOK!
Dom sprawdzony – spędziliśmy w jego części tydzień we wrześniu 2019. Można z nami spędzi tydzień lub więcej między 6 a 27 czerwca. To śliczny dom dosłownie na brzegu plaży Spiaggia Mari De Is Feminas w Torre di Bari na wschodnim wybrzeżu Sardynii. Zaledwie pół godziny autem od słynnej Zatoki Orosei. Idealna okolica dla wszystkich, którzy kochają ciepłe, szmaragdowe morze, ale także dla tych, którzy lubią połączenie morza

i gór. Dom jest zadbany, ładnie urządzony, mamy w domu 8 sypialń,

6 łazienek, 2 kuchnie, wielki salon, 2 werandy, balkon nad plażą.

Sypialnie są 2 i 3 osobowa oraz jedna największa 5 osobowa.

Tym razem nie odbieramy z lotniska w Cagliari, ani żadnego innego,

to zbyt daleko, ale pomożemy zamówić transfer, doradzimy przy

wynajęciu auta lub pomożemy ogarnąć dojazd autobusem. Dom jest

150 km z lotniska w Cagliari, 180 z Olbii i 215 z Alghero, prześlemy

Wam info o lotach, uczciwych wypożyczalniach aut, połączeniach

autobusowych. Jest możliwość dojazdu autobusem z Cagliari, Olbii,

odbierzemy Was z najbliższego przystanku. Można także przypłynąć

promem do Arabatax ( z autem lub bez auta) z Civitavecchia koło Rzymu.

Do Rzymu tanie loty wizzair, z Arbatax możemy Was odebrać autem.
Lokalizacja domu jest super bo kilka różnych plaż pieszo z domu - patrz galeria obok, to nasze zdjęcia stamtąd, plaża pod domem ma w górnej części piasek, przy brzegu małe okrągłe kamyczki, zaraz pod domem na plaży klimatyczne skałki tworzące „pokoiki skalne” z widokiem na morze, 300 m z domu cypel z wieżą hiszpańska Torre di Bari, od której bierze swą nazwę miejscowość. Wokół cypla z wieżą skalne zatoczki na snorkeling, za cyplem, 350 m z domu duża plaża piaszczysta z lasem sosnowym za plecami. W promieniu od 30 do 900 m ok. 6 -8 różnych knajpek i barów, bar 30 m z domu serwuje proste tanie dania na obiad i na kolacje, mały market oraz warzywniak 800 m z domu, podobnie sklep ze sprzętem plażowym. 5 km z domu centrum miasteczka Bari Sardo ( my mieszkamy w jego nadmorskiej dzielnicy), tam 2 wieksze markety, sklepy, punkty usługowe, targ lokalny raz w tygodniu, ładna starówka, murale.

Pierwszy tydzień 6-13 czerwiec już wszystkie pokoje zajęte, zapraszamy na pobyt w terminach 13-20 lub 20-27 czerwiec, możliwe krótsze pobyty. 

PONIŻEJ KILKA RELACJI I OPINII OD UCZESTNIKÓW NASZYCH POPRZEDNICH WSPÓLNYCH WAKACJI:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

13 DNI CZERWCA RODZINA 2+2 WAKACJE U ALI I KRZYSIA W DOMU U LUIZY NA PLAŻY 

 

Nasze sardyńskie wakacje spędziliśmy mieszkając razem z 2 innymi polskimi rodzinami w domu przy plaży Margine Rosso w Quartu Sant Elena na południu Sardynii. Noclegi wyszły tanio, atmosfera była świetna, Alicja pomogła doradziła z wynajmem auta. Plażę mieliśmy za bramą ogrodu, a gdy chcieliśmy odmiany, jeździliśmy na plażę Geremeas 20 minut autem z domu, bardzo ją polubiliśmy. 

Podczas pobytu posmakowaliśmy Sardynii wszystkimi zmysłami – byliśmy na sardyńskiej feście w miasteczku San Sperate, na pysznej kolacji w domu Sardyńczyka Lucio, na lekcji wytwarzania sardyńskiej nalewki limoncello, na rejsie żaglowcem, niektórzy z nas spróbowali windsurfingu pod fachowym okiem Krzysia, a inni zabrali się z Alicją na wycieczkę do menhirów , prehistorycznych grobowców i lasów korkowych. 

Dostaliśmy pomoc z transferem z lotniska, info o lokalnych autobusach, porady gdzie zrobić zakupy, zamawiano nam pizzę z dowozem do domu, a kiedy było trzeba zamówiono nam wizytę lekarza do domu.

 Nasza nastoletnia córka została „wkręcona” przez Alicję w wieczorne wypady na miasto pod opieką odpowiedzialnego Leo - siostrzeńca przyjaciela Lucio, dzięki tym wyprawom będzie wspominała te wakacje bardzo długo J nasz młodszy syn budował na plaży szałasy, wieczorami odbywały się tam polskie imprezy integracyjne – bardzo zabawne i pełne muzyki i śmiechu. Ciekawie było poznać na miejscu innych polskich turystów, posmakować lokalnej kuchni, kupować wiejski chleb u wujka Gianniego na rogu ulicy, popływać kajakiem, ratować Krzysia, którego latawiec kite porwał na chwilę w niebo J To były bardzo fajne wakacje i chcielibyśmy wrócić na Sardynię za rok, ale zastanawiamy się poważnie nad przyjechaniem tym razem własnym autem.

 

Kasia, Marek, Ola i Maciek

 

 

 

 

 

 

CZERWIEC 12 DNI 2 OSOBY WAKACJE U ALI I KRZYSIA  w DOM U LUIZY NA PLAŻY POŁUDNIE SARDYNII 


Ja oraz mój mąż byliśmy na Sardynii w dniach 29 maj – 10 czerwca 2019 Byliśmy tam „pod skrzydłami Alicji na Sardynii”. Było wspaniale!!!! Taki wyjazd ma takie podstawowe zalety:
1) - W odróżnieniu od Wysp Kanaryjskich a nawet południa Hiszpanii, na Sardynii znajdujecie się już w dwie godziny lotu z Polski, rewelacja, nie ma zmęczenia podróżą, lądujecie wypoczęci i już można w zasadzie zaczynać przygodę…. 2) -To wy decydujecie o kosztach pobytu już tam na miejscu, ale można powiedzieć bez wahania, ze są to wakacje niezwykle „ekonomiczne”
3) - Jesteście tam samodzielni, niezobowiązani do niczego, możecie sobie sami organizować czas ale też zawsze istnieje możliwość skorzystania z samochodu sąsiadów (i zrzucić się na paliwo czy inne koszty)
4) - Można sobie samemu gotować albo korzystać z dowożonej na miejsce pizzy czy skorzystać z pobliskich barów.

5) – można leżeć plackiem na pobliskiej plaży albo można skorzystać z rewelacyjnego przewodnika po okolicy autorstwa Alicji na Sardynii. W jasny sposób oprowadzi was po najbliższej albo dalszej okolicy. Alicja opisała tam chyba wszystko godne zobaczenia, zwiedzenia, „skosztowania” czy „dotknięcia”. Przewodnik jest jasny, precyzyjny, wyczerpujący i jednocześnie niezwykle ciekawy. Przeczytałam go od deski do deski i mam wrażenie że już troszkę Sardynia jest mi bliższa. 

snorkeling na dzikiej plaży cala Sirene - minitrekking 30 minut 

6) – Będąc już tam na miejscu, czujecie się „zaopiekowani” przez Alicję, w dyskretny i nie narzucający się sposób podpowie wam co dla was najlepsze. Czasami lepiej od was to wie…    Alicja zabrała nas na 2 dniową, przygotowaną  specjalnie dla nas wyprawę górską – doszliśmy pieknym kanionem przez góry Gennargentu do plaży cala Mudaloru, stamtąd odebrała nas motorówka i popłynęliśmy przez Zatokę Orosei z przystankami na super plażach do cala Gonone. 

7) -  Jako że Sardynia to takie „Karaiby w pigułce” , mnie najbardziej zależało na dzikich, odludnych plażach, i takie, odnośne wskazówki też, jak najbardziej znalazłam w przewodniku Alicji.
8) – Miejscowi Sardyńczycy są bardzo przyjaźni, ale to, co Alicja przygotowała dla swoich podopiecznych Polaków na wakacjach– to już jest rewelacja zupełna. Nigdy nie udało by mi się skontaktować w przeciągu tych przysłowiowych 10-ciu dni z prawdziwym, lokalnym Sardyńczykiem, zobaczyć jak mieszka, dowiedzieć się czegoś o Nim, albo chociaż skosztować prawdziwych domowych wyrobów; oliwy, sera i domowego chleba. Chociażby z braku zaufania… Alicja prawdziwa „Sardyniofilka” zna mnóstwo fantastycznych Sardyńczyków, którzy oferują pyszne jedzenie czy swoje domowe wyroby. Tym to sposobem, powołując się na Alicję można wymienić z Sardyńczykiem parę zdań, chociażby na migi, od razu 

zacieśnia się więź z rozmówcą, pomijamy fazę wzajemnej nieufności i wcale nie musimy nic kupować, wymiana podstawowych grzeczności powoduje że czujemy się bardziej swoi w tym jednak odległym zakątku Europy. 
9) – Można tam spotkać rodaków, którzy podobnie jak my, wreszcie maja troszkę czasu, są
 w końcu na wakacjach, można pogadać, po prostu ich „spotkać”, pewnie nigdy nie spotkałabym ich w innych okolicznościach niż wakacyjne.
10) – Alicja jest fantastyczną organizatorką, pomoże w każdej nietypowej sprawie, bo wie o Sardynii wszystko i z chęcią się tą wiedzą dzieli.

 

 Elżbieta i Marek Jodłowscy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wakacje u Ali i Krzysia w Porto Pino 23-30.09,  9 osób

Wrześniowy tydzien spędziliśmy mieszkając w duzym domu w Porto Pino pod opieką Ali i Krzysia, częśc z nas juz się znała, część nie, zaufalismy Alicji, że taka formuła wspólnego zamieszkania wyjdzie i taniej i ciekawiej, oraz, że poznamy z ich pomocą te część Sardynii. Nie zawiedliśmy się w żadnym punkcie, towarzystwo okazało sie sympatyczne, w domu było 5 sypialni i 6 łazienek, salon z kuchnia, zmywarka, na zewnątrz duży ogród i najważniejsze - wielka zadaszoona weranda z zewnętrzną kuchnią, na której toczyło się nasze życie towarzyskie. Alicja  urządziła tam "punkt informacji turystycznej" z mapami, pzrewodnikami, planem wycieczek i atrakcji. Był tez napisany specjalnie dla nas pzrewodnik po Porto Pino i okolicy.Zobaczyliśmy wiele przepięknych miejsc, Kostkę Cukru, plażę Masua, Porto Paglia ze  śmiesznym domem rybaka, nuragę ( głęboko ukrytą w krzakach) , plażę Tueredda,Popłynęliśmy w rejs żaglowcem ( zdaniem części z nas to był najpiękniejszy dzień), wdrapaliśmy się na widokowy cypel z wieżą malfatano, kapalismy się w bajkowym basenie skalnym Arco dei Baci, byliśmy na sardyńskiej uczcie na wsi, w bialo-błękitnym miasteczku Calasetta, poznaliśmy Polaków mieszkających w okolicy, była też okazja do spaceru po starrym mieście w  Cagliari.
Niektórzy z nas popłynęli kajakiem wzdłuż wybrzeża, a niektórzy byli wczesniej z Alicją i Krzysztofem w górach na wspinaczce. Wieczorne Polaków rozmowy przy lampce wina oraz wino na klifach przy zachodzie słońca były bardzo miłe.Nie udało sie tylko znaleźć domów wróżek, ale one podobno bywaja złośliwe. Plaże w Porto Pino są cudowne - jedne długie i piaszczyste, inne małe dzikie zatoczki, woda szmaragdowa i czysta. Wszyscy chcemy wrócić na Sardynię. Dziekujemy za piękne wakacje!

Śląsko-małopolska ekipa z Porto Pino 

WAKACJE U ALI I KRZYSIA CZERWIEC 2018 RODZINA 2+1

BAZA: Margine Rosso, Quartu Sant’Elena

GRUPA OPERACYJNA: Tymon (6 lat), Anna (XXX lat), Artur (XXX lat)

 

Blog Alicji nosi nazwę „Polskie Wakacje na Sardynii”, dlatego też tradycyjnie, po polsku chcielibyśmy

ponarzekać… Do plaży było zdecydowanie za blisko, ot przejść wprost z tarasu przez zacieniony ogród otworzyć

furtkę i...stoimy na piachu gapiąc się w morze. Wycieczki proponowane przez Alicję były zbyt ciekawe, nie

przyzwyczajony do takich widoków człowiek nie wie na czym oko zawiesić,przez co bateria w telefonie i aparacie

od nadmiaru robionych zdjęć codziennie wymaga doładowania. Woda w morzu... zbyt ciepła, tak że można w

niej siedzieć godzinami tracąc poczucie czasu co przecież na wakacjach nie jest wskazane. Tymon, który miał opory przy myciu głowy pod prysznicem (bo się

leje do oczu i uszu) tu łapiąc tylko kolejne wdechy podziwiał podwodny świat rybek, skał i wodorostów...no kto

to widział, żeby dziecko tak traciło kontakt z „ziemskim” światem i rzucało się na „głęboką wodę”, która przy

brzegu sięgała mu ledwie do pasa. Wybraliśmy się też na rejs jachtem ( właściwie pięknie przerobionym na

turystyka kutrem rybackim) w poszukiwaniulazurowej wody. Tu kolejny klops bo dochodziło pomiędzy nami

do sporów rodzinnych czy ta woda w przeuroczych  zatoczkach jest bardziej lazurowa czy turkusowa, a może

wpada już w odcień szafiru? No dla faceta to prawdziwa  kolorystyczna katorga, dlatego co rusz zakładaliśmy

maski i dawaliśmy nura by sprawdzić to osobiście. Jakby tego było mało nasi włoscy marynarze byli bardzo

przystojni (tak twierdziły wszystkie panie, z którymi popłynęliśmy w rejs, w tym i moja żona) do tego świetnie

gotowali bo i obiad był na pokładzie: małże, krewetki, pasta, boski sos pomidorowy i  chłodne domowe wino.
Długo by jeszcze pisać… po prostu zaufajcie Ali i Krzysztofowi to prawdziwi ludzie z pasją

i sercem do gości i do Sardynii. Dajcie się ponieść tej magicznej wyspie, a potem podobnie jak my będziecie

mogli  „narzekać”

P.S. Pozdrawiamy gorąco „SOMSIADÓW” zza płota: LUBLIN, WARSZAWA, GORZÓW RZESZÓW, SŁUPSK

do zobaczenia...może kiedyś, może na Sardynii :-)

Ania, Artur i Tymon

GALERIA ZDJĘĆ Z POBYTU W ROKU 2018

Piszcie do mnie!    lub  tel. 508 437 923

W największym okienku formularza wpiszcie dodatkowo:

- jakimi informacjami mogę się z Wami podzielić

- czy chcecie wynająć auto

- czy chcecie podzielić pobyt np. na różne rejony wyspy

- jeśli jeszcze nie wiecie jak dotrzeć na Sardynię napiszcie skąd wyruszacie -

  doradzę, lub zajrzyjcie w zakładkę PRAKTYCZNE RADY

- sporty lub inne szczególne zainteresowania związane z Waszym wyjazdem

- wszystko inne co wydaje Wam się ważne a mnie ułatwi szybką i rzeczową    

  odpowiedź