z roku 2013

WRZESIEŃ TYDZIEŃ U MASSIMO W CAPOTERRA 3 OSOBY

To był nasz pierwszy samodzielny wyjazd za granicę, bez biura podróży. dzięki Alicjo za wszytskie rady i wskazówki. Massimo odebrał nas z lotniska, w mieszkaniu czekała na nas butelka wina i owoce. Plaża rzeczywiście niemal za rogiem, nasz syn nie chciał wychodzić z wody, tak jak pisałaś - woda w morzu była wciąz ciepła, mimo połowy września. Nie nastawialiśmy sie na wielkie zwiedzanie, chcieliśmy po prostu odpocząc i pospacerować po okolicy. Tylko raz wybraliśmy sie autokarem ARST ( Massimo pomógł ogarnąć rozkład jazdy) na plaże w Chia - bardzo piękne! Pizza w najbliższej pizzerii na wynos dobra i tania, ju zod 2,5 euro, w tym samym miesjcu lody, wieczorem w środku mnóstwo miejscowych, usmiechnietych i wyluzowanych. W czwartek podjechalismy lokalnym autobusem do centrum capoterry na targ - bardzo duzy i ciekawy.Kupilismy krewetki i mama massimo pomogła nam je przyrządzić. Atmosfera u nich bardzo miła i rodzinna. na pewno jeszcze wrócimy na Sardynię.

Roman z rodziną

 

 

 

LIPIEC, 2 TYGODNIE, PÓŁNOC I POŁUDNIE

    "Wyspa bardzo ładna , byliśmy na północy i na południu, ale powiem szczerze, że nam bardziej podobało się na północy na Szmaragdowym Wybrzeżu. Jest może trochę za bardzo bogato ale zatoczki i kolor wody nie do przebicia. Jeśli chodzi o kwaterę u Alberto - gospodarz rzeczywiści bardzo uprzejmy i życzliwy - chociaż widzieliśmy się tylko przy zameldowaniu i wymeldowaniu, oczywiście wpisaliśmy mu się do jego księgi gości z bardzo pozytywnymi komentarzami.

Sam apartament duży i ma wszystko co jest potrzebne do

użytkowania. Dla nas troszkę za słaby standard ale nie

narzekamy bo było naprawdę przyjemnie. 

Nam spodobała się Pula i tam jedliśmy kolację po plażowaniu

na wybrzeżu. Uważam, że bez samochodu byłoby naprawdę

ciężko. Z Pani przewodnika korzystaliśmy codziennie i był

bardzo pomocny. Ogólnie jesteśmy bardzo zadowoleni

z wyjazdu."

LIPIEC, RODZINA 2+2, 4 LOKACJE

     "Pani Alicjo, przepraszam że tak dopiero teraz odpowiadamy ale zaraz po przyjeździe z Sardynii wyjechaliśmy na wieś i nie mieliśmy dostępu do internetu. 
Wyspa bardzo nam się podobała, a szczególnie piękne plaże i mili, pomocni ludzie. Miejsce do którego trafiliśmy było takie jak lubimy najbardziej , cicha, spokojna okolica blisko morza (choć prawdę mówiąc na plaży la Madalena byliśmy tylko w pierwszy i ostatni dzień, nie dlatego że nie warto, ale nie mieliśmy czasu), przystanek autobusowy, supermarket i wspaniali,  pomocni ale nie narzucający się właściciele. Warunki noclegowe były lepsze niż spodziewaliśmy się po poddaszu (czysta, nowa łazienka, przestronna sypialnia, działająca klimatyzacja). Natomiast kuchnia była trochę zbyt mała (lubię gotować i miałam trochę problemów ze zmieszczeniem się, dzięki czemu nie przytyliśmy podczas pobytu) i uciążliwe było segregowanie odpadów (nie udało nam się dostosować do harmonogramu i nie wiem czy właściciele nie mieli nam tego za złe). Frutti d'Oro to idealne miejsce dla ludzi bez samochodu. Łatwiej stąd dojechać do Cagliari niż z samej Capoterry, w zasięgu są też wszystkie plaże na południu Sardynii.   Na wakacjach lubimy odkrywać miejsca do których przyjeżdżamy, w tym przypadku nie udało się nam w Krakowie kupić dobrego przewodnika, więc zabraliśmy pani opisy i z nimi zwiedzaliśmy południową Sardynię. Najdalej dotarliśmy do Calasetty, która jest uroczym miejscem i mnie zachwyciła jej estetyka, niestety nie mieliśmy czasu żeby popłynąć na Carloforte. Droga powrotna była trochę skomplikowana, bo jedyna możliwość to dojazd autobusem do Carbonii a potem bez czekania wsiedliśmy w szybki, czysty  i wcale nie drogi pociąg (po powrocie jeżdziliśmy pociągami w Polsce i u nas jest trochę inaczej) i  dojechaliśmy do Cagliari. Dzieci żałowały że nie pojechaliśmy po raz drugi do Villasimius. Nam też podobały się te białe plaże i kręte drogi z pięknymi widokami, ale miasteczko zbyt nastawione na komercję, owszem czyste jak zresztą wszystkie na Sardynii ale nie czułam tu klimatu jak w Puli czy Capoterze. Żeby zobaczyć środek wyspy wybraliśmy się do Isili w jedną stronę autobusem, a w drugą chcieliśmy przyjechać pociągiem ARST. Okazało się jednak że informacja, ĸtórą znaleźliśmy w internecie była niedokładna i do Mandas dowiózł nas autobus, a stąd pociąg z jednym małym wagonikiem, w którym jechaliśmy tylko my. Ten krajobraz środkowej wyspy pokazał nam trochę inną, rolniczą Sardynię. Trochę żałuję, że nie udało się nam przejść całego Costa del Sud. Dotarliśmy z Chii do latarni morskiej, z której podziwialiśmy piękne widoki. Potem wspięliśmy się ścieżką w górę i zobaczyliśmy sieć dróg, prowadzących w kierunku wybrzeża. Było jednak za późno, żeby przejść do miejsca, z którego można dojechać autobusem. Znaleźliśmy połączenie z Teulady przez Costa del Sud, ale powrót był dość późny i nie zdecydowaliśmy się z niego skorzystać. Najczęściej byliśmy na plaży w Norze. Któregoś dnia pojechaliśmy na plażę Margerita. Niezbyt nam się tam podobało i postanowiliśmy przejść się brzegiem do Puli. Myśleliśmy, że uda nam się przejść przez lagunę, ale przejście jest tam zamknięte i droga zajęła nam kilka godzin. Z Puli do Nory dochodziliśmy piechotą. Droga jest bardzo przyjemna, w cieniu morw, 
które chętnie zjadaliśmy. Byliśmy też w parku

koło Capottery, ale trochę się rozczarowaliśmy,

bo nie byliśmy w stanie wspiąć się wysoko, ponieważ

urywały nam się szlaki i trafialiśmy na ścieżki wydeptane

przez kozy. Park, tak jak pani napisała, jest bardzo słabo

oznakowany, ale ma piękną szatę roślinną.

Komunikacja na Sardynii działa bez zarzutu. Autobusy 

i pociągi jeżdżą punktualnie i są klimatyzowane. Kierowcy

widząc turystów zawsze pytają gdzie się zatrzymać.

My kupiliśmy dwutygodniowe bilety (70 euro za osobę,

bez zniżek dla dzieci) i może trochę żałujemy, bo gdyby

nie to, moglibyśmy trochę bardziej wykorzystać Massimo

i dać mu więcej zarobić. Mamy nadzieję, że skorzysta z naszego zaproszenia do Krakowa. Rejs, na który zabrał nas łódką, pokazał nam Capoterrę od strony morza. Były to piękne widoki, a dzieci cieszyły się kąpielą w morzu, szczególnie dlatego, że głębokość wynosiła tam 7-8 metrów. Widzieliśmy też skaczących ze skał chłopaków i dowiedzieliśmy się jak łowić ryby harpunem. Był to jedyny dzień, kiedy na prawdę odpoczywaliśmy. Na zwiedzanie Capoterry wybraliśmy się niestety w niedzielę, kiedy wszystko jest zamknięte, więc zwiedzaliśmy tylko kościoły. Jesteśmy wdzięczni za znalezienie miejsca i za zainteresowanie, którego się nie spodziewaliśmy. Zakupy robiliśmy zazwyczaj w supermarkecie Sigma i smakowały nam bardzo makarony i ravioli, które są tanie. Nie mieliśmy sztywnego limitu wydatków, ale na pewno na wakacje nie wydaliśmy więcej niż 2500 za osobę (wraz z przelotem)."

Kolejny raz...- lato 2013 bez auta
"po raz drugi spędziliśmy wakacje na Sardynii, z pomocą Alicji, rok temu w Capoterra u Alberto , tym razem w Villasimius, za kazdym razem bez auta, ale spokojnie dzięki szczegółowym informacjom od Alicji - rozkłady jazdy, umiejscowienie przystanków, punktów informacji turystycznej, bardzo pomocne okazaly sie zwroty po wlosku z wymowa "polska". Pobyt na plażach w Chia, Nora, Villasimius, Costa Rei za kazdym razem ladowal nam akumulatory na cały rok. Za rok północ Sardynii!!"

SIERPIEŃ, CAPOTERRA, 2 DZIECI

 

    "Massimo wraz ze swoją dziewczyną po nas wyjechał na lotnisko i od razu sprawił miłe wrażenie. Poza tym, codziennie przychodził zapytać się, czy wszystko w porządku, dał nam skrzynkę owoców, wymienił żarówkę i takie tam. Domek oczywiście też super, tuż przy samej plaży, więc można było uskuteczniać ranne/wieczorne kąpiele w interesującym plenerze. Do sklepu chodziliśmy przy przystanku autobusowym. Sami sobie gotowaliśmy, ale dzięki genialnym włoskim składnikom, było pysznie! Byliśmy w:

Chia - leżeliśmy na głównej plaży, ale uskuteczniliśmy spacer pomiędzy krzakami by popatrzeć na te małe zatoczki, plaża super, ale woda jeszcze lepsza, więc spędzaliśmy głównie czas w wodzie. Jedyny minus, że przez prawie całą drogę autobusem z frutti do Chia, musieliśmy stać w autobusie, bo wszystkie miejsca były zajęte, przez ciemnoskórych sprzedających gadżety ;)

Nora - jako, że już było po sezonie, to pojechaliśmy do Puli, a stamtąd przeszliśmy się do Nory, która szalenie nam się podobała. Dużo rybek i ciekawych kamyczków, wieża, woda o fantastycznym kolorze. Oczywiście poszliśmy również na wykopaliska. Które pomimo, że nie jestem fanką takich rzeczy autentycznie mnie zainteresowały, dzięki barwnie opowiadającemu przewodnikowi. Pojechaliśmy też do rezerwatu koło Capoterry, jako że jesteśmy też amatorami gór, to za pierwszym razem tak nam się spodobało, że wróciliśmy innego dnia by przejść się inną ścieżką głębiej w góry.

Cagliari-akurat wypadło, że to był dzień gdy padało, więc mimo wszystko byliśmy zadowoleni. Niestety nie mieliśmy parasola, ale wytargowaliśmy niższą cenę u pana sprzedającego parasole na ulicy. O dziwo jeszcze się nie rozpadł i posłużył mi we Wrocławiu raz ;) Cagliari mi się bardzo podobało, byliśmy w muzeum

archeologicznymi i w ogrodzie botanicznym.

Ogród nas mocno rozczarował, kosztował 4euro a już prawie

nie było żadnych ciekawych kwiatów. Niestety nie ta pora roku :(

Najbardziej przypadła mi do gustu dzielnica z zakładami

fryzjerskimi, rzemiosłem. Czuło się klimat nie z tej ziemi.

Zjedliśmy też kawałek pizzy z knajpy, którą nam Pani poleciła,

bo zgłodnieliśmy akurat w czasie sjesty, a lokalik był ten akurat

otwarty. Bardzo dobra, i nie żałowali dodatków.

Planowaliśmy też Villasimus, ale już byliśmy wypompowani i

zrezygnowaliśmy, w końcu to wakacje i też trzeba było

odpocząć. Co do samej Sardynii, to mnie oczarowała. Byłam

w Rzymie tylko z Włoch, i pozostawił po mnie jakiś taki niesmak. Za to Sardynia nadrabia moją ocenę Włoch znacznie! Muszę zwiedzić jeszcze trochę kontynentu, by porównać czy to

Sardowie i ich wyspa są tacy cudowni, czy po prostu większość

włochów takich jest. Jedno wiem na pewno, że wrócę na

Sardynię, by odkryć tym razem jej środek lub północ, i to myślę całkiem niedługo. Jeszcze raz dziękuję za każdą pomoc! Chcielibyśmy się jakoś Pani odwdzięczyć.

Pozdrawiam, Magdalena (+Małgosia i Damian)."

RODZINA 2+2, LIPIEC, 3 MIEJSCA POBYTU
     "Z cudownej Sardynii wróciłam z rodzinką (mąż+dwie córki l.5 i l.9) tydzień temu. Na bloga Alicji trafiłam przypadkiem szukając na własną rękę informacji o wyspie i planując znaleźć noclegi przez jeden z licznych portali pośredniczących w ich wynajmie. Po pierwszym kontakcie telefonicznym z Alicją, czułam, że trafiłam na osobę rzetelną i uczciwą. To przeczucie potwierdziło się w 100 %. Za jej pośrednictwem spaliśmy w Santa Maria Navaresse, Porto San Paolo i Cappoterze (bardzo dobre miejsce przy lotach z Cagliari). Wszystkie kwatery miały bardzo miłych gospodarzy i były dobrą bazą wypadową na zwiedzanie okolicy, a zwłaszcza przecudnych plaż. Ceny wynajmu są adekwatne do standardu i przynajmniej w maju były zdecydowanie atrakcyjniejsze niż w portalach.

Alicja służyła nam bardzo

szczegółowymi wskazówkami

zarówno przed wyjazdem, jak

również w trakcie niego i dzięki niej

byliśmy dobrze przygotowani i

zobaczyliśmy wiele pięknych miejsc.

Szczególnie dziękujemy za

detektywistyczną pracę na temat

tras widokowych Trentino Verde,

które chociaż są dużą atrakcją

turystyczną mają raczej słabe

strony internetowe i tylko po włosku. Na pewno nie zapomnimy wspólnej fiesty w Olbii :) Jeszcze raz serdecznie dziękujemy. Katarzyna, Rafał, Madzia i Zosia"

 

CAPOTERRA, RODZINA 2+2 LIPIEC, WYNAJĘTE AUT

Piszcie do mnie!    lub  tel. 508 437 923

W największym okienku formularza wpiszcie dodatkowo:

- jakimi informacjami mogę się z Wami podzielić

- czy chcecie wynająć auto

- czy chcecie podzielić pobyt np. na różne rejony wyspy

- jeśli jeszcze nie wiecie jak dotrzeć na Sardynię napiszcie skąd wyruszacie -

  doradzę, lub zajrzyjcie w zakładkę PRAKTYCZNE RADY

- sporty lub inne szczególne zainteresowania związane z Waszym wyjazdem

- wszystko inne co wydaje Wam się ważne a mnie ułatwi szybką i rzeczową    

  odpowiedź